Sport.pl

Arka Gdynia gra o życie z... grająca o życie Jagiellonią Białystok

Niedzielny mecz pomiędzy Jagiellonią Białystok, a Arką Gdynia będzie kluczowy dla obu zespołów. O ile białostoczanie nie tracą wiary na powrót do walki o mistrzostwo, to Arka ligowych punktów potrzebuje jak powietrza, by móc myśleć o utrzymaniu w elicie.
Stań się fanem Trójmiasto - Sport.pl na portalu Facebook

Zespoły z Trójmiasta wyraźnie "nie leżą" Jagiellonii. Białostoczanie, którzy byli rewelacją rundy jesiennej, pierwszą porażkę w tym sezonie ponieśli właśnie w Gdyni. Gola na wagę trzech punktów zdobył wtedy litewski napastnik Arki Tadas Labukas. Jeśli dodać do tego, że jedyną drużyną, której udało się ich pokonać na własnym stadionie jest Lechia Gdańsk, która wiosną wyeliminowała też Jagiellonię z krajowego pucharu, to można spodziewać się podwójnej mobilizacji w Białymstoku przed meczem z drugą z trójmiejskich drużyn.

Atmosfera w Jagiellonii jest bardzo nerwowa. Rozbudzone nadzieje po rundzie jesiennej, którą Jaga zakończyła na fotelu lidera tabeli, zostały stłumione już w pierwszych meczach rundy rewanżowej. Po remisach z GKS Bełchatów i Śląskiem Wrocław przyszła wspomniana porażka z Lechią i bolesne przegrane z Lechem Poznań i Wisłą Kraków, czyli bezpośrednimi rywalami w walce o mistrzostwo. Białostoczanie w pięciu meczach rundy wiosennej zdobyli więc raptem dwa punkty, a spotkaniem z Wisłą praktycznie pożegnali się z marzeniami o ligowym prymacie. Tracą bowiem do krakowian już osiem punktów, mają niełatwy terminarz, a po odejściu Kamila Grosickiego do tureckiego Sivassporu i kontuzji Bartłomieja Grzelaka zupełnie nie umieją poukładać swojej gry w ofensywie. Sprowadzony w ich miejsce Vuk Sotirović spędził w Białymstoku raptem miesiąc.

Kazus Serba doskonale zresztą ukazuje chaos, jaki panuje w białostockiej drużynie. Sotirović, znany z trudnego charakteru napastnik, jesień spędził w Śląsku Wrocław. Po konflikcie z trenerem Orestem Lenczykiem został jednak wypożyczony. Przymierzano go do... Arki Gdynia, której bardzo przydałby się bramkostrzelny napastnik. Ostatecznie trafił jednak do Jagiellonii. Nie zdobył jednak ani jednej bramki i to głównie na niego zrzucono winę za słabą postawę drużyny w rundzie wiosennej. I Serb po miesiącu musiał pakować manatki.

Gęsta atmosfera panuje również w Gdyni. Klub po dwóch porażkach i dwóch remisach zdecydował się na rozwiązanie kontraktu z trenerem Dariuszem Pasieką, angażując w jego miejsce zupełnie nieznającego polskich realiów Frantiska Strakę. Debiut Czecha był jednak umiarkowanie udany, Arka zremisowała w Łodzi z Widzewem 0:0 i dogoniła w tabeli Polonię Bytom. Co ciekawe, mecz z Widzewem spowodował, że gdynianie wiosną zdobyli jedno oczko więcej od niedzielnego rywala, który pomimo beznadziejnej postawy w rundzie rewanżowej wciąż okupuje miejsce w czubie tabeli.

W Gdyni cieszą się z powrotu do treningów Marcina Budzińskiego i Mateusza Sieberta. Choć szanse obu na występ z Jagiellonią są iluzoryczne, to już wkrótce powinni oni zwiększyć pole manewru w defensywie i formacji pomocy gdyńskiego zespołu. Początek meczu w niedzielę o godz. 17.15.

Polecamy - Czy Arka zdobędzie punkty w Białymstoku?



Więcej o: