Sport.pl

Jagiellonia kontra Arka, czyli bratobójczy pojedynek Burkhardtów

Niedzielny mecz Jagiellonii Białystok z Arką Gdynia będzie miał dodatkowy smaczek. W obu drużynach występują bowiem Marcin i Filip Burkhardt. Do tej pory bracia nigdy nie zagrali przeciwko sobie. Czy tym razem spotkają się na murawie?
Stań się fanem Trójmiasto - Sport.pl na portalu Facebook

Niedzielny mecz w Białymstoku (początek o godz. 17.15) będzie pierwszą okazją, by bracia Burkhardt stanęli naprzeciw siebie na ligowej murawie. O ile występ zawodnika Jagiellonii jest prawie pewien, to wyjście Filipa Burkhardta w wyjściowej jedenastce stoi pod znakiem zapytania. W pierwszych meczach rundy wiosennej wchodził na boisko tylko w końcówkach, a na mecz z Górnikiem w Zabrzu nie pojechał wcale. Pod wodzą nowego trenera Arki Gdynia, Frantiska Straki, zagrał jednak pół godziny w zremisowanym 0:0 meczu z łódzkim Widzewem i sam nie ukrywa, że liczy na kolejną szansę.

- Rozmawiałem z Marcinem o niedzielnym spotkaniu i obaj mocno liczymy, że wreszcie uda nam się zagrać przeciwko sobie. Było ku temu już parę okazji, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Liczę, że ponownie dostanę szansę na dłuższy występ, tak jak to było w spotkaniu z Widzewem. Wcześniej grałem tylko po parę minut, a w tak krótkim czasie żaden zawodnik nie jest w stanie pokazać, na ile go stać - zaznacza pomocnik Arki.

Kariery obu zawodników potoczyły się bardzo różnie. Starszy z braci, Marcin, był swojego czasu jedną z największych nadziei polskiej piłki. Grający w linii pomocy zawodnik ceniony był za niespotykaną na polskich boiskach kreatywność i odwagę w stosowaniu niekonwencjonalnych zagrań. Wychowanek Olimpii Poznań seniorską karierę na dobre rozpoczął w barwach wronieckiej Amiki, do której trafił przed sezonem 2001-02. W ekstraklasie zadebiutował na dziewięć dni przed swoimi osiemnastymi urodzinami w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski. Na murawie pojawił się w 67. minucie spotkania, zmieniając byłego reprezentanta Polski Mariusza Kukiełkę. W kolejnym sezonie był już podstawowym zawodnikiem "Kuchennych". Wystąpił w 29 meczach ligowych, a meczem z Macedonią zadebiutował w reprezentacji Polski. Z bardzo dobrej strony pokazał się w rozgrywkach Pucharu UEFA. W sześciu meczach trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców. Był to zdecydowanie najlepszy sezon w jego karierze. Sam zawodnik zaczął się jednak dusić w niewielkiej miejscowości, jaką są Wronki, i często obierał kurs na Poznań. Podczas wizyt w stolicy Wielkopolski bynajmniej nie odwiedzał miejscowych bibliotek i po alkoholowych ekscesach latem 2005 roku został przesunięty do rezerw Amiki, a następnie wypożyczony do Legii Warszawa. Pierwszy sezon w stolicy miał bardzo udany. Klub zdecydował się na wykup jego karty zawodniczej za rekordową wówczas kwotę 650 tys. euro. W kolejnych latach zawodnik tracił jednak swoją pozycję w zespole. Po rocznej banicji w szwedzkim IFK Norrköping trafił do ukraińskiego Metalista Charków. Długo tam jednak miejsca nie zagrzał i po siedmiu meczach, w lutym 2010 roku, został wypożyczony do Jagiellonii. Gra tam do dzisiaj i należy do mocnych punktów zespołu, który po rundzie jesiennej trwającego sezonu był nawet liderem ligowej tabeli.

O ile pełna wzlotów i upadków kariera Marcina Burkhardta jest umiarkowanie udana, to po - określanym swojego czasu jako zdolniejszy z braci - Filipie Burkhardtcie oczekiwano nawet więcej. Pierwsze piłkarskie kroki w seniorskiej karierze stawiał w Amice pod okiem właśnie Marcina. Już w swoim ligowym debiucie, w czerwcu 2004 roku, przegranym 0:1 z Górnikiem Łęczna, był bardzo bliski wystąpienia ramię w ramię ze starszym bratem. Ten jednak został zmieniony po godzinie gry, podczas gdy 17-letni wówczas pomocnik wszedł na murawę w samej końcówce. Co nie udało się braciom w tamtym sezonie, udało się w kolejnym. Zagrali razem przeciwko warszawskiej Legii, czyli... następnemu klubowi Marcina. Młodszy z braci przeżywał wtedy najlepszy okres w karierze. Udane występy w barwach drużyny z Wronek przyczyniły się do zainteresowania nim mocnych klubów europejskich. Filigranowy pomocnik był nawet na testach w Celtiku Glasgow. Z przenosin nic jednak nie wyszło, a sam zawodnik rozpoczął tułaczkę po Polsce. Przebywał na wypożyczeniach w Lechu Poznań, Widzewie Łódź i Turze Turek. Na dłużej zakotwiczył dopiero w Arce, w której występuje od lipca 2009 roku i w tym czasie rozegrał w jej barwach już 30 spotkań.

Polecamy - Najnowsze informacje o zespole Arki Gdynia



Więcej o: