Kibole Arki udawali fanów Małysza, Kowalczyk i Kubicy

Arka Gdynia zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Odwrotnie jej kibole. Po czwartkowym "happeningu" chuliganów Arki w trakcie meczu Bałtyku Gdynia z Górnikiem Wałbrzych można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że pseudokibice Arki walczą o mistrzostwo Polski. Chuligaństwa.
Kibole Arki w czwartkowe popołudnie zablokowali fanom drugiego z gdyńskich klubów, Bałtyku, możliwość obejrzenia meczu z Górnikiem Wałbrzych. W środku dnia w centrum Gdyni doszło do zamieszek, z którymi nie mogła poradzić sobie nawet policja. Mieniący się fanami Arki chuligani zatarasowali bramy wejściowe na Narodowy Stadion Rugby, przez co na trybuny nie mogli wejść ani fani Bałytku ani dziennikarze. Doszło do przepychanek, policja musiała użyć nawet gazu pieprzowego. Pseudokibice Arki w bezczelny sposób zadrwili też z barw narodowych. Pod bramy przyszli w przeważającej części ubrani w biało-czerwone stroje, imitując happening w hołdzie dla Adama Małysza, Justyny Kowalczyk czy też Roberta Kubicy.

Skandowanie haseł ku czci wielkich polskich sportowców było oczywiście przykrywką dla prawdziwych motywów gdyńskich kiboli. Powszechnie wiadomo, że są oni w przyjaznych stosunkach z fanami czwartkowego przeciwnika Bałtyku, czyli Górnika Wałbrzych. Akcję mającą na celu zepsucie meczu sympatykom Bałtyku zaplanowali już wiele dni wcześniej na forach internetowych i pocztą pantoflową. Na plakatach zachęcających sympatyków żółto-niebieskiej części miasta do udziału w zakamuflowanym akcie wandalizmu autorzy określali Bałtyk... "Kałtykiem".

Efektem całego zajścia był brak możliwości obejrzenia meczu przez kibiców Bałtyku. Organizator z obawy o eskalację konfliktu na trybunach zamknął kasy biletowe. Mecz obejrzało tylko kilkadziesiąt osób, które miejsca na trybunach zajęły zanim jeszcze kibole Arki dotarli pod stadion. Klub już zapowiada wyciągnięcie konsekwencji z zachowania fanów miejscowego rywala.

- Doszło do bijatyki. Nie mamy wątpliwości, że byli to pseudokibice Arki. Zajścia zostały nagrane za pomocą systemu monitoringu. Zapewne wystąpimy na drogę prawną przeciwko stowarzyszeniu kibiców Arki, które nawoływało do tego typu zachowań - zapowiada Stanisław Rajewicz, dyrektor Bałtyku w wywiadzie dla portalu Trojmiasto.pl. Nie można dziwić się jego rozgroryczeniu. Poza stratą wpływów z biletów, można spodziewać się obniżenia i tak niewysokiej frekwencji na meczach Bałtyku. Prawda jest taka, że na mecze biało-niebieskich chodzą głównie rodziny z dziećmi. Na trybunach nie ma tak żywiołowego dopingu jak na meczach Arki, ale spotkania Bałtyku wolne są od wulgaryzmów i jakichkolwiek ekscesów. Do wczoraj. Kto teraz będzie chciał pójść z całą rodziną na mecz jakże zasłużonego dla trójmiejskiego sportu Bałtyku, jeśli chuligani z Arki ponownie siłą mogą zablokować mu tę możliwość?

Wypadałoby zadać w tym momencie pytanie, co było motywem działania kiboli Arki? Z pewnością nie chęć dopingowania piłkarzy zaprzyjaźnionego Górnika, którzy swoim poziomem dorównali kibolom stojącym dookoła stadionu dziękując im po meczu (!). Może była to więc potrzeba zamanifestowania siły wobec kibiców Bałtyku i udowodnienie, żółto-niebiescy fani mają więcej mięśni niż oni? Tylko, czy kibicom Bałtyku w ogóle na tym miałoby zależeć? Nie. Oni przyszli po prostu obejrzeć mecz.

Oświadczenie władz Bałtyku Gdynia odnośnie kibolskich ekscesów podczas meczu z Górnikiem Wałbrzych:

"Gra piłkarzy i wynik zostały zepchnięte na margines przez bandę chuliganów mieniących się kibicami Arki.

Chuligani zablokowali dostęp do Narodowego Stadionu Rugby, toczyli walkę ze zwartymi oddziałami Policji. Wbrew słowom premiera Donalda Tuska zapowiadającego bezkompromisową walkę z bandytyzmem, na oczach policjantów, osób zgromadzonych na stadionie, na oczach 11-letnich piłkarzy akurat rozgrywających mecz ligowy na sąsiednim boisku, chuligani przepychali i lżyli kibiców Bałtyku pragnących obejrzeć mecz piłkarski. Z tego powodu większość posiadaczy karnetów oraz biletów nabytych w przedsprzedaży nie mogła dostać się na trybuny. Także dziennikarze. Kamery monitoringu rejestrowały jak mocni w tłumie chuligani przed bramami atakowali mężczyzn w wieku emerytalnym i kobiety z małymi dziećmi! To wszystko działo się w centrum miasta. W biały dzień. Bandyci krzyczący "Arka Gdynia" blokowali dostęp do bram NSR nawet Włodzimierzowi Żemojtelowi... [w przeszłości zdobywcy Pucharu Polski w barwach... Arki Gdynia - przyp. red.]

Zarząd SKS Bałtyk podejmie wszelkie możliwe kroki, w tym prawne, aby inspiratorzy zamieszek ponieśli konsekwencje. "