Ekstraklasa. Arka tonie, a kibole grożą piłkarzom

?Jeszcze jeden mecz przegracie, murowany wpier... macie!? - krzyczeli do piłkarzy kibole Arki po porażce z Ruchem Chorzów (0:2). Gdynianie spadli na ostatnie miejsce w tabeli.
Po środowej porażce nastroje w Gdyni są minorowe. Tuż po końcowym gwizdku pod szatnią Arki zebrała się kilkudziesięcioosobowa grupa kiboli, krzyczących w kierunku gdyńskich piłkarzy, że jeśli przegrają jeszcze jeden mecz "dostaną murowany wpier...".


Podobnie było po remisie z Zagłębiem Lubin (1:1). Wówczas piłkarze zostali wygwizdani, kilka dni po meczu pracę przy Olimpijskiej stracił Dariusz Pasieka, a dyrektor Arki Andrzej Czyżniewski grzmiał, że nie pozwoli, aby kibice gwizdali na swój klub.

Do końca sezonu Arka zagra jeszcze z Koroną, Polonią Bytom, Legią i Śląskiem. Aby wydostać się ze strefy spadkowej musi wygrać najbliższy mecz z Koroną i liczyć na porażki rywali. W zwycięstwo w Kielcach przestają wierzyć w Gdyni najwięksi optymiści, bo Arka pozostaje w tym sezonie jedynym zespołem bez zwycięstwa na wyjeździe.

Frantisek Straka na niemal każdej konferencji prasowej podkreśla, że pracuje w ekstremalnych warunkach. - Brakuje mi czasu. Gramy mecz za meczem, nie mamy chwili, by popracować nad wyeliminowaniem błędów, a tych nie brakuje. Tracimy bramki po stałych fragmentach gry, w końcówkach meczu. Brakuje nam koncentracji i komunikacji - wyliczał przed meczem z Ruchem.

Jesienią wyniki Arki tłumaczono w Gdyni płaską tabelą.

- Ta drużyna ma potencjał większy, niż wskazuje na to miejsce w tabeli - jak mantrę powtarzał dyrektor Czyżniewski. W ostatniej kolejce rundy jesiennej Arka utknęła pod kreską, a po 26. kolejce przykleiła się do dna tabeli. Wczoraj gospodarze poprawnie grali tylko do przerwy. Na ich grę w drugiej połowie ciężko było patrzeć. Podobnie było w poprzednich meczach, szczególnie w derbach z Lechią. W 89. minucie gdynianie prowadzili 2:0, ale w doliczonym czasie dali sobie wydrzeć zwycięstwo. Sytuacja, kiedy Arka wychodziła na prowadzenie, ale mecz kończyła bez zwycięstwa zdarzyła się już po raz piąty w sezonie, co oznacza, że piłkarzom Straki uciekło 10 punktów. Dokładnie tyle, ile brakuje im dziś do utrzymania.

Więcej o: