Legioniści ostrzelali Arkę, ale ona jeszcze nie zatonęła

Po dramatycznym meczu Arka przegrała z Legią 2:5. Gdyńskim piłkarzom nie można odmówić woli walki, zastanawiająca była za to postawa części kibiców, którzy zamiast wspierać drużynę wolała dmuchać w trąbki.
Pierwsze minuty meczu to ostrożna gra z obu stron i nieśmiałe próby ataków, które kończyły się niecelnymi strzałami lub stawały się łupem obrońców. Kiedy wydawało się, że żółto-niebiescy rozwijają skrzydła, inicjatywę przejęła Legia. Najpierw w 27. min było groźnie pod bramką Arki, kiedy Michał Kucharczyk wygrał pojedynek z Maciejem Szmatiukiem i zagrał w pole karne. Wtedy jeszcze do tego podania nie doszedł wbiegający z prawej strony Manu. Minutę później już mu się udało. Portugalczyk wszedł dynamicznie w pole karne i wbiegł z piłką do bramki po dośrodkowaniu z lewej strony Miroslava Radovicia.

Najgroźniejszą sytuację Arka miała w 40. minucie, kiedy to po rzucie rożnym wykonanym przez Miroslava Bożoka do piłki nie doszedł ani Tadas Labukas, ani Ante Rozić, których najwyraźniej zaskoczyła sytuacja w jakiej się znaleźli.

Szyki trenerowi Frantiskowi Strace pokrzyżowała druga żółta i w konsekwencji czerwona kartka dla Mateusza Sieberta, który w 44. minucie musiał opuścić boisko. Po jego faulu rzut wolny wykonał Tomasz Kiełbowicz, którego mocna centra spadła na głowę Denisa Glaviny. Chorwat niefortunnym zagraniem wystawił piłkę Radovicowi, a ten z najbliższej odległości pokonał bramkarza Arki.

W przerwie meczu Straka dokonał jednej zmiany. Na boisku zamiast Rafała Siemaszki pojawił się Paweł Czoska, a Legia postawiła na ofensywę. Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy mocno zaatakowała, chcąc dobić rywala, który bez jednego zawodnika był jak ranne zwierzę.

Ich ataki okazały się skuteczne, bo już w czwartej minucie drugiej połowy do pustej bramki wbiegł Kucharczyk, któremu strzelenie gola umożliwił Radović doskonałym podaniem.

Gdy kibice jeszcze cieszyli się w 60. min odważnym wyjściem Marcelo Moretto przed pole bramkowe, to kilka sekund później zupełnie niepilnowany w polu karnym Kucharczyk ładnym strzałem wykończył akcję Manu z prawej strony.

Gdy już wydawało się, że będzie to mecz do jednej bramki, w 68. min Szmatiuk strzelił bramkę na 1:4. Nadzieje Arki odżyły. Minutę później było już 2:4 i ponownie na listę strzelców wpisał się Szmatiuk. Jego trafienie zupełnie podzieliło kibiców na tych co chcieli dopingować i tych co chcieli protestować. Jasno trzeba powiedzieć, że kibice z tzw. "górki" nie wyczuli sytuacji i mogli zawiesić protest, by pomóc swojej drużynie w trudnej sytuacji. Oni jednak woleli walczyć z premierem i prezentować "mistrzowską atmosferę" poprzez odgłosy z trybun, które są charakterystyczne dla zawodów w skokach narciarskich i o ile tam się sprawdzają, to na meczu piłkarskim pasowały jak kwiatek do kożucha.

Ostatnie minuty Arka musiał grać w ośmiu, gdyż wykorzystała limit zmian, a po zderzeniu Rozicia z Zawistowskim obaj potrzebowali opieki lekarzy. Legia była bezlitosna wykorzystując przewagę liczebną. W 85. min na listę strzelców wpisał się Ariel Borysiuk, po asyście Kucharczyka.

Po meczu do kibiców z "górki" wyszedł dyrektor sportowy Arki Andrzej Czyżniewski i w prostych słowach i gestach dał do zrozumienia, że sprzeciwia się takiemu podejściu do kibicowania. Był tak rozzłoszczony, że z murawy musiał go ściągać Ivanovski, a kibiców było stać tylko na krótkie wypier... - Widziałem zachowanie kibiców, choć trudno ich nazwać kibicami. Nie mam im nic do powiedzenia - podsumował sytuację Bożok.

W kontekście meczu ze Śląskiem Wrocław istotna jest żółta kartka dla Moretto, która wykluczył tego zawodnika z ostatniego meczu sezonu, w którym rozstrzygną się losy Arki, która wciąż ma szanse na utrzymanie. Tylko teraz musi koniecznie wygrać i liczyć na to, że Cracovia nie wygra z GKS Bełchatów.

Arka Gdynia - Legia Warszawa 2:5 (0:2) Bramki: Szmatiuk (67., 69.) -Manu (28.), Radović (45.), Kucharczyk (49., 60.), Borysiuk (85.). Arka: Moretto Ż - Wilczyński (53. Zawistowski), Szmatiuk, Rozić, Noll - Ivanovski, Bożok, Siebert Ż,CZ, Glavina (64. Budziński) - Siemaszko (46. Czoska), Labukas. Legia: Skaba - Rzeźniczak, Choto, Komorowski, Kiełbowicz - Manu (90. Szałachowski), Gol (66. Wolski), Vrdoljak Ż (55. Borysiuk), Radović, Cabral - Kucharczyk.