Sport.pl

Oceniamy graczy Arki Gdynia po klęsce we Wrocławiu i spadku z ligi

Arka Gdynia w kompromitującym stylu pożegnała się z ekstraklasą. W ostatnim meczu sezonu została upokorzona przez Śląsk Wrocław i przegrała aż 0:5. Zobacz, jak gdynianie wypadli w ostatnim ich meczu w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Marcelo Moretto.

Nie tak sobie wyobrażał powrót między słupki po anulowaniu kartki. We Wrocławiu był bezradny. W dwóch meczach o życie Brazylijczyk żegna się z Gdynią puszczeniem aż 10 goli.

Piotr Robakowski.

Zastąpił na prawej stronie Wojciecha Wilczyńskiego, ale trudno było od niego oczekiwać, by zbawił mającą problemy w defensywie Arkę. Żadnego z pięciu goli nie zawalił, ale drużynie nie pomógł.

Maciej Szmatiuk.

Błąd przy trzecim golu popełnił szkolny, ale już wówczas bez znaczenia. Arka przegrywała 0:2, wciąż pozostawała bez celnego strzału na bramkę. Mimo aż dziewięciu rzutów rożnych kapitan Arki bez okazji na gola.

Krystian Żołnierewicz.

W pierwszej połowie był najlepszy w Arce. Odważnie czyścił pole w zasięgu wzroku, przez co Śląsk nie stworzył sobie nawet pół okazji. Po przerwie nie pomógłby nawet Gerard Pique.

Emil Noll.

Poza trzecim golem miał udział praktycznie przy każdej straconej bramce, co nie wystawia mu najlepszego świadectwa. Biorąc jednak pod uwagę postawę w całej rundzie, był jednym z niewielu, do którego nie można mieć zarzutów o spuszczenie Arki.

Mirko Ivanovski.

Szarpał prawą stroną, kłócił się z sędziami, ale na Śląsk to nie wystarczyło.

Marcin Budziński.

Pomocnik Arki zagrał pierwszy raz po kontuzji w wyjściowym składzie, więc trudno było oczekiwać, że pociągnie grę całego zespołu. Nie pociągnął. Po tym, jak zdrzemnął się po wyjściu na drugą połowę, Arka straciła pierwszą bramkę. A później kolejną i kolejną...

Miroslav Bożok.

Przed przerwą jego gra wyglądała tak, jak całej drużyny, czyli poprawnie. Dopóki goście byli przy piłce, nadzieja na punkt i utrzymanie się tliła. Po przerwie zgasła, podobnie jak gra Słowaka, który zniknął z boiska.

Filip Burkhardt.

Znów miał szansę po strzale z dystansu, ale zabrakło kilkudziesięciu centymetrów. Jak na środkowego pomocnika w meczu o życie to niewiele, choć patrząc na grę jego kolegów i tak sporo.

Denis Glavina.

To on był na boisku? Trudno sobie przypomnieć jakiekolwiek zagranie Chorwata, za które można by go było pochwalić.

Tadas Labukas.

Obok Nolla, Szmatiuka i Bożoka jeden z piłkarzy, który mimo spadku Arki nie zawiódł. Osiem goli w lidze to wynik jak na piłkarza tej klasy bardzo dobry, więc Litwin po odejściu z Arki nie powinien mieć problemów ze znalezieniem nowego klubu.

Giovanni Duarte.

Wszedł na boisko wcześnie, miał dużo czasu, by pomóc kolegom, ale poza kilkoma nieefektywnymi dryblingami pokazał niewiele.

Joseph Mawaye.

O jego grze można napisać pracę magisterską pt. "Jak zostać piłkarzem, nie potrafiąc grać w piłkę".

Mateusz Siebert.

grał zbyt krótko, by go ocenić.