Ensar Arifović z Arki Gdynia: I liga jest dużo trudniejsza od ekstraklasy

Mający za sobą występy w Jagiellonii Białystok, Łódzkim KS i francuskim FC Metz Ensar Arifović ma w Gdyni zapełnić lukę po najlepszym strzelcu Arki Tadasie Labukasie. Napastnik w wywiadzie z ?Gazetą? podkreśla, że polska I liga stawia nawet wyższe warunki, niż... ekstraklasa.
Poza Arifoviciem nowymi piłkarzami Arki Gdynia zostali Sławomir Mazurkiewicz, Damian Krajanowski, Janusz Surdykowski Jednocześnie z Gdynią pożegnało się dwunastu piłkarzy: Miroslav Bożok, który - podobnie jak wcześniej Maciej Szmatiuk - odszedł do GKS Bełchatów, a także Ante Rozić, Emil Noll, Marciano Bruma, Denis Glavina, Robert Bednarek, Erwin Skela, Tadas Labukas, Joseph Mawaye, Filip Burkhardt, Paweł Zawistowski i Rafał Siemaszko. Umowy czterech pierwszych zostały rozwiązane na podstawie zapisów kontraktowych, pozostałym piłkarzom umowy wygasły z końcem czerwca. W poniedziałek arkowcy rozpoczną zgrupowanie we Wronkach.

Rozmowa z Ensarem Arifoviciem, napastnikiem Arki Gdynia:

Maciej Korolczuk: Warunki kontraktu zostały uzgodnione dużo wcześniej, ale na podpisanie umowy trzeba było czekać kilka dni. Dlaczego?

Ensar Arifović: Sporo się działo w ostatnich dniach. Trzy treningi dziennie, badania w Poznaniu, sparingi. Nie było na to czasu. Umowę podpisałem na rok.

Skąd decyzja o tym, by przyjść do Arki? Ze względu na trenera Petra Nemeca, z którym pracował pan we Flocie Świnoujście?

- Przede wszystkim ze względu na cel, jaki stoi przed drużyną, czyli szybki powrót do ekstraklasy. Nie ma innego wyjścia. Teraz trzeba zapieprzać i ten cel osiągnąć. Z ekstraklasy łatwiej jest spaść, niż do niej awansować, więc jest o co walczyć. Drugim powodem na pewno był trener.

W I lidze grał pan przez ostatnie trzy rundy. Na co gdynianie muszą być przygotowani?

- I liga jest trudna. Każda drużyna, która przyjedzie do Gdyni, będzie murować bramkę, to my będziemy musieli atakować. Niektórzy w Gdyni przewidują, że awans przyjdzie sam. Ale tak nie będzie. Trzeba będzie dać z siebie 110 proc. w każdym meczu. Grałem i w ekstraklasie, i w I lidze, i mogę powiedzieć, że pięć razy łatwiej gra się w ekstraklasie.

Może właśnie dlatego trener narzucił wam wojskowy dryl i treningi trzy razy dziennie?

- Trener Nemec lubi ciężką pracę, ale widać to później po jego drużynach. Graliśmy zawsze do ostatniego gwizdka, a nad rywalami górowaliśmy przygotowaniem fizycznym. Mam nadzieję, że z Arką też tak będzie.

Drużyna jest dopiero we wstępnej fazie budowy, ale pan wie, jak lubi grać trener Nemec.

- Ulubionym systemem trenera jest 4-4-2 z jednym lekko cofniętym napastnikiem i podejrzewam, że tak będzie w Gdyni.

Pan będzie grał w roli tego cofniętego czy wysuniętego napastnika?

- Raczej cofniętego, ale to trener zadecyduje.

Lukę po Tadasie Labukasie, który w ekstraklasie strzelił osiem goli, trudno będzie zapełnić?

- Cała drużyna musi wziąć na siebie to zadanie, nie tylko ja. Trochę bramek w ekstraklasie też strzeliłem [23 gole w 94 meczach], więc nie mam się czego bać.

Można już mówić, kto oprócz Arki będzie bić się o awans do ekstraklasy?

- Z Piasta Gliwice odeszło sporo piłkarzy, wzmacnia się Warta Poznań, w Niecieczy są dobre finanse. Zobaczymy, jaki kształt będzie miała nasza drużyna, bo na razie to są dopiero początki. Jest sporo zawodników na testach, a dobrze by było, żeby po obozie we Wronkach kadra była zamknięta. Wtedy będzie można się skupić już tylko na szlifowaniu taktyki.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »