Arka Gdynia rozpoczyna sezon. Na dobry początek Warta

Arka Gdynia sobotnim meczem z Wartą Poznań inauguruje sezon w I lidze. - Obojętne z kim, u siebie musimy wygrać wszystko - zapowiada Ensar Arifović, nowy napastnik gdynian
Możliwości Arki mogą zostać zweryfikowane już po dwóch pierwszych kolejkach, w których gdynianie zmierzą się z głównymi, obok Pogoni Szczecin, pretendentami do awansu do ekstraklasy, czyli Wartą Poznań i Piastem Gliwice. - Zaczynamy sezon z wysokiego "C", bo gramy z faworytami ligi. Ale jeśli uda się te mecze rozegrać tak, jak chcemy, od razu na starcie znajdziemy się tam, gdzie sobie tego życzymy - zauważa trener Arki Petr Nemec. - Po pierwszych kolejkach powinniśmy też wiedzieć więcej na temat tego, kto rzeczywiście jest faworytem - dodaje.

A to właśnie poznańska Warta, którą gdynianie podejmą w sobotę, jest uważana przez wielu fachowców za głównego faworyta do awansu. Klub tułający się jeszcze niecały rok temu w ogonie I ligi od momentu przejęcia przez prężną panią prezes Izabelę Łukomską-Pyżalską, byłą modelkę "Playboya" i właścicielkę firmy deweloperskiej, stał się groźny dla każdego. Gdyby nie duże straty punktowe na jesieni ubiegłego roku, to Warta prawdopodobnie już w zeszłym sezonie walczyłaby o ekstraklasę. Na jej mecze przychodzi po kilkanaście tysięcy ludzi. To więcej, niż na większości meczów w ekstraklasie! W dodatku podczas letniej przerwy Warta dokonała kilku znaczących zmian. Z zespołu odszedł trener Bogusław Baniak, który objął Miedź Legnica. Ten sam kierunek obrali, znani z występów w Arce, Andrzej Bledzewski i Zbigniew Zakrzewski. Wartę w sobotnim meczu z Arką poprowadzi zaś Czesław Jakołcewicz, który kompletując kadrę postawił na doświadczonych zawodników. Na liście zakupów poznaniaków znaleźli się tacy piłkarze jak Mariusz Ujek, Michał Goliński, Krzysztof Sobieraj oraz Paweł Sasin.

Rewolucji dokonano również w Arce. W ciągu miesiąca klub opuściło aż 17 zawodników, a w ich miejsce zakontraktowano 15 nowych, z czego pokaźną grupę stanowią piłkarze ściągnięci z Floty Świnoujście, poprzedniego klubu Nemeca. W sumie czeski szkoleniowiec zdołał przetestować kilkudziesięciu piłkarzy. Czy przy takiej zawierusze kadrowej można mówić o zgraniu zespołu i budowaniu atmosfery? - Z tego co widzę, to podziałów nie ma. Wiadomo, że z jednym człowiekiem się bardziej kumplujesz niż z kimś innym. Ale na treningach widać, że wszyscy razem gadamy, żartujemy sobie - uspokaja Arifović, który ma być pewniakiem do gry w ataku gdynian. - Wszyscy są uśmiechnięci, nikt fochów nie strzela i mam nadzieję, że tak będzie cały czas - zaznacza. I o ile Bośniak może być prawie pewny występu z Wartą, to zagadką jest, kto będzie jego partnerem w ataku. Nemec może wybierać z pary Mirko Ivanovski - Janusz Surdykowski. - Mirko to bardzo wesoły człowiek. Trzeba mu tylko pomóc, bo jego największym problemem jest to, co siedzi mu w głowie. Grałem ostatnio z Charlesem Nwaogu, który na pewno piłkarsko jest słabszy od Mirko, a został królem strzelców I ligi - tłumaczy Arifović. - Jeśli więc Mirko będzie grać regularnie, to mam nadzieję, że osiągnie taki sam wynik. To samo tyczy się zresztą Surdykowskiego - podkreśla.

O atmosferę na meczu z Wartą powinni zadbać gdyńscy kibice, którzy na środowej prezentacji zespołu zorganizowali oszałamiające pirotechniczno-wokalne show. - Grałem w Gdyni wcześniej na starym stadionie i wtedy aż tak głośno nie było. Oni już pokazali, że będą za nami, więc nam pozostaje tylko wygrywać, a wszystko będzie dobrze - przekonuje Bośniak. Mecz Arki z Wartą rozpocznie się w sobotę o godz. 17.30.