Euroliga koszykarzy. Na kogo musi uważać Asseco Prokom Gdynia? "Na wszystkich"

Pierwszym rywalem koszykarzy Asseco Prokom Gdynia w nowym sezonie Euroligi będzie Galatasaray Stambuł. Turcy przyjechali do Gdyni z megagwiazdami w składzie, m.in. Zazą Paczulią, Dariusem Songailą czy Jaką Lakoviciem.
Kiedy przed sezonem w kuluarowych rozmowach dziennikarze sugerowali trenerowi Tomasowi Pacesasowi, że może warto się zainteresować rozgrywającym Jaką Lakoviciem, który właśnie odchodził z Barcelony, szkoleniowiec Prokom pół żartem pół serio odpowiedział: - Pewnie, możemy go wziąć, ale już nikogo innego. Bo na nikogo więcej nie starczy, Laković musiałby grać sam.

Niedługo potem Laković podpisał umowę z... Galatasaray, a razem z nim inne gwiazdy, m.in. Litwin Darius Songaila (ostatnie osiem lat spędził w NBA, za rok gry w Turcji dostanie 1,5 mln dolarów), Gruzin Zaza Paczulia (on także osiem ostatnich sezonów grał w NBA) czy Amerykanin Jamon Lucas Gordon.

- Do tego w zespole z Turcji zostali Preston Shumpert, Tutku Acik czy Ender Arslan. Galatasaray ma wyjątkowo mocny skład i wielkie pieniądze, ale będziemy walczyć - zapowiada Pacesas.

Na pytanie, kogo z rywali obawia się najbardziej, trener Prokomu odpowiada: - Wszystkich! Na obwodzie są doświadczeni Laković i Shumpert, pod koszem potężni Paczulia i Songaila. Gdziekolwiek się nie obejrzysz, jest zagrożenie, bo Galatasaray to zbilansowany zespół.

Kiedy latem kibice w Europie emocjonowali się transferami na najwyższej półce (m.in. właśnie w Stambule), w Prokomie nie było wiadomo, jaki budżet uda się zebrać i kiedy zacznie się w ogóle budowa zespołu. Budżet mistrza Polski został mocno okrojony - jak mówi przewodniczący rady nadzorczej klubu Ryszard Krauze nawet o blisko 50 proc. - i z tego powodu przygotowania do sezonu były utrudnione. Zespół powstawał z opóźnieniem, za małe pieniądze, a to w Eurolidze nie wróży nic dobrego. Zwłaszcza, że rywale Prokomu na brak pieniędzy i gwiazd nie narzekają.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Do drugiej fazy rozgrywek, tzw. Top 16, awansują cztery najlepsze drużyny z grupy i jeśli Prokom znajdzie się wśród nich, to będzie to sensacja. Poza zasięgiem mistrzów Polski są bowiem Barcelona, Montepaschi Siena, Uniks Kazań i właśnie Galatasaray. Wydaje się, że jedyną drużyną, z którą gdynianie są w stanie nawiązać walkę, jest Union Olimpija Ljubljana, choć i to nie będzie proste.

- Nie da się ukryć, że każde zwycięstwo w tym elitarnym gronie będzie dla naszej drużyny wielkim sukcesem. Mimo to wierzymy, że nam się uda. Pieniądze mamy niewielkie, pewnie najmniejsze w Eurolidze, ale wierzę, że nie zabraknie nam ambicji, którą też możemy sporo zdziałać - deklaruje Pacesas.

Dla Prokomu będzie to już ósmy sezon w Eurolidze, który zapowiada się jako najtrudniejszy. Każdy mecz gdynian w elicie będzie jednak wielkim wydarzeniem, a kibice w Trójmieście będą mieli okazję oglądać gwiazdy światowej koszykówki. Oprócz tych z Galatasaray do Gdyni przyjadą m.in. Juan Carlos Navarro i Chuck Eidson z Barcelony, Bo McCalebb i David Andersen z Montepaschi, Lynn Greer i Henry Domercant z Uniksu czy Goran Jagodnik z Unionu.

Prokom ma pewne miejsce w Eurolidze, bo gwarantuje mu to licencja A. Dzięki niej klub z Gdyni jest pewny udziału w rozgrywkach bez względu na to, czy zostanie mistrzem Polski czy nie. Ale niedługo może się to zmienić. Władze europejskiej koszykówki zmieniają bowiem system rozgrywek i kiedy licencja A Prokomu przestanie obowiązywać (jest ważna jeszcze przez dwa sezony), wtedy w Eurolidze zagra tylko mistrz Polski i to zaledwie w kwalifikacjach. Nadzieją jest przedłużenie licencji A Prokomu, ale na to wpływ będą miały wyniki drużyny i sytuacja finansowa klubu.

Mecz Prokom - Galatasaray rozpocznie się w Hali Gdynia w środę o godz. 20.45. Bilety: 15-40 zł. Transmisja w Canal+ Sport.

Więcej o: