Sport.pl

Trener Asseco Prokom Gdynia Tomas Pacesas rozprawia się z polskimi sędziami

- Przedziwne jest to, jakie role i funkcje obejmują w polskiej koszykówce sędziowie i komisarze. Przecież to jakaś monarchia. Jesteśmy jednym krajem w Europie, gdzie sędziowie zajmują takie stanowiska. A to, jak oni się nimi dzielą, to jakieś mistrzostwo świata - pisze na swoim blogu trener mistrzów Polski Asseco Prokom Gdynia Tomas Pacesas.
Pacesas, który od ośmiu lat zdobywa z Prokomem mistrzostwo Polski (najpierw jako koszykarz, a teraz jako trener), założył blog, na którym będzie się dzielił swoimi spostrzeżeniami na temat Polskiej Ligi Koszykówki. Na początek postanowił rozprawić się z sędziami.

"Przedziwne jest to, jakie role i funkcje obejmują w Polsce - w PLK czy PZKosz. - sędziowie i komisarze. Przecież to jakaś monarchia. Jesteśmy jednym krajem w Europie, gdzie sędziowie zajmują takie stanowiska. A to, jak oni się nimi dzielą, to mistrzostwo świata. Na Litwie w zarządzie związku koszykówki jest 15 osób, ale tylko jedna z nich to delegat sędziów. Reszta to prezesi, menadżerowie, byli koszykarze czy trenerzy. Szefem koszykówki na Litwie jest legenda tej dyscypliny Sabonis, we Włoszech też legendarny Meneghin, w Serbii wielka gwiazda Divać, a w Rosji znany menedżer z firmy Gazprom. A czy w Polsce w zarządzie jest choć jeden wybitny trener czy zawodnik?" - pisze Pacesas.

Trener Prokomu nie boi się też personalnych ocen.

"W Starogardzie sędziowali nam dwaj arbitrzy niby euroligowi, czyli panowie Ziemblicki i Ćmikiewcz. Dlaczego, skoro zaszli tak daleko, nie zareagowali w tej kontrowersyjnej sytuacji? Dlaczego w takich kontrowersyjnych sytuacjach tak często przewijają się ich nazwiska?".

"Spójrzmy, jakie funkcje zajmują u nas ludzie związani ze środowiskiem sędziów.

Pan Ziemblicki jest członkiem zarządu PZKosz., wiceprezesem PLKK, sędzią i pracuje jeszcze w komisji odpowiedzialnej za kształcenie sędziów. Ale kiedy on sam robi takie straszne błędy, to chyba lepiej...

Zresztą osób, które łączą różne ważne funkcje jest więcej.

Pan Lembrych jest w zarządzie PZKosz. i jednocześnie jest komisarzem.

Pan Zych to prezes PLKK i komisarz.

Pan Szpilewski z wydziału sędziów jeszcze w poprzednim sezonie był w radzie nadzorczej PBG Basket Poznań.

Pan Chomicz to komisarz i wiceprezes PZKosz.

Przecież to ewidentny konflikt interesów. Nie dziwię się, że kiedy po naszym meczu pan Ziemblicki miał i musiał zostać zawieszony, jego sprawa skończyła się jakąś kpiną. Sędziowie byli zawieszeni tylko na jeden mecz, a ponieważ w PLK gra się teraz dwa razy w tygodniu, to arbitrzy zostali zawieszeni tak naprawdę zaledwie na trzy dni!".

Cały wpis Pacesasa o polskich sędziach znajdziesz na TOMASPACESAS.BLOX.PL

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: