Po meczu koszykarzy Asseco Prokom Gdynia w Barcelonie. Lanie, które ma czegoś nauczyć

Po srogiej lekcji, jakiej Barcelona udzieliła w Eurolidze koszykarzom Asseco Prokom Gdynia, w ocenach można popadać ze skrajności w skrajność. Bo taka jest też gra mistrzów Polski.
W drugim meczu w Eurolidze Prokom przegrał w Barcelonie aż 61:88. Patrząc na wynik, na drużynie, która przegrała, nie powinno się zostawić suchej nitki, ale już kiedy uwzględnimy okoliczności takiego rezultatu, przestanie nas on dziwić. Porównując budżety, składy i potencjał klubów, do wyścigu stanęły bowiem mercedes i fiat126p, a jego zwycięzcę, a także przewagę na mecie, można było przewidzieć jeszcze przed startem.

Młody zespół Prokomu dostał w Katalonii surową lekcję i choć wszyscy się jej spodziewali, nie można po niej przejść do porządku dziennego. Bo w Barcelonie były rzeczy, które wymagają pochwały, ale też naganny.

Mistrz Polski przegrał z Barceloną wszystkie cztery kwarty, w podobnych rozmiarach (od pięciu do dziewięciu punktów), ale jakże różna była gra drużyny z Gdyni w poszczególnych częściach. W pierwszej połowie Prokom przez długi czas imponował, grał szybko i bez kompleksów (m.in. Łukasz Seweryn, który w Eurolidze rzadko pojawia się na boisku), a kiedy konkurs wsadów na kosz Barcelony urządzili sobie Adam Łapeta, Donatas Motiejunas i Alonzo Gee, ręce same składały się do oklasków. W drugiej połowie, choć Prokom przegrał ją różnicą tylko o pięć punktów wyższą w porównaniu z pierwszą, grę mistrza Polski ciężko już było oglądać. Egoistyczne akcje Olivera Lafayette'a czy Gee, nawet jeśli czasami (choć rzadko) były skuteczne, nie mogły się podobać, a wręcz przeciwnie.

Z Gee jest zresztą problem, bo choć bez wątpienia jest liderem zespołu i gwiazdą nr 1, to w kolejnym meczu Eurolligi (podobnie jak z Galatasaray Stambuł) funkcjonuje jakby poza drużyną. Jest najlepszy, robi wszystko, by to udowodnić, ale nie zawsze przekłada się do na korzyść zespołu.

Grzegorz Kubicki

Barcelona - Asseco Prokom Gdynia 88:61. Kwarty: 23:18, 24:18, 17:10, 24:15. Barcelona: Lorbek 20 (2), Navarro 14 (2), Huertas 11 (1), Eidson 10 (1), Perović 9 oraz Mickeal 10, Ndong 9, Vazquez 3, Ingles 2, Sada 0, Rabaseda 0, Perez 0. Asseco Prokom: Gee 10, Motiejunas 9 (1), Łapeta 9, Zamojski 8 (2), Blassingame 7 oraz Lafayette 15 (3), Seweryn 3 (1), Hrycaniuk 0, Szczotka 0, Dmitriew 0, Frasunkiewicz 0.

Inne wyniki 2. kolejki grupy D: Montepaschi Siena - Union Olimpija Lubljana 79:57, Galatasaray Stambuł - Uniks Kazań 64:68.

TABELA GRUPY D

1. Barcelona24174:125
2. Montepaschi24158:128
3. Galatasaray23140:140
4. Uniks23139:143
5. Asseco Prokom22133:164
6. Union Olimpija22121:165
Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: