Sport.pl

Asseco Prokom Gdynia załamane po ucieczce Alonzo Gee. "Musimy budować zespół od nowa"

- Jesteśmy w takiej sytuacji, że zespół musimy budować właściwie od nowa - mówi po ucieczce Alonzo Gee prezes Asseco Prokom Gdynia Przemysław Sęczkowski.
We wtorek Prokom stracił swoją największą gwiazdę. Gee zupełnie niespodziewanie opuścił zespół, nie mówiąc nic nikomu wrócił do USA.

- Jesteśmy w szoku. Gee był naszą gwiazdą, koszykarzem, wokół którego budowaliśmy zespół, był naszą nadzieją. Opuścił nas w niepoważny sposób, nie pozwolił nawet ze sobą porozmawiać - kręci głową prezes Sęczkowski i dodaje: - Po jego wyjeździe jesteśmy w takiej sytuacji, że zespół musimy budować właściwie od nowa - mówi Sęczkowski i przypomina, że już dwa tygodnie temu drużynę opuścił inny koszykarz z NBA Devin Brown. Choć akurat on, z powodu słabej gry, został zwolniony przez klub.

- W tej chwili potrzebujemy aż trzech koszykarzy - zastępców Gee, Browna i jeszcze kogoś pod kosz - mówi trener Prokomu Tomas Pacesas.

Wszystko wskazuje jednak na to, że wzmocnień prędko nie będzie. Udało nam się dowiedzieć, że w klubie, choć sezon dopiero co się zaczął, są już pogodzeni z tym, że w Eurolidze i Międzynarodowej Lidze VTB Prokom nic już nie ugra.

- W sporcie cuda się zdarzają, ale musimy być realistami. Jesteśmy w trudnym momencie, zespół nam się rozsypał, a w takich warunkach ciężko o sukcesy w Europie - przyznaje Sęczkowski.

Prokom, który od ośmiu lat zdobywa mistrzostwo Polski, a dwa lata temu osiągnął historyczny dla polskiej koszykówki sukces w Eurolidze (grał w ćwierćfinale), ma problemy od początku sezonu. Klub miał duży problem ze zbudowaniem budżetu (jest on dwukrotnie mniejszy niż w poprzednim sezonie, wynosi ok. 10 mln zł), z tego powodu z dużym opóźnieniem rozpoczęła się też budowa zespołu. Teraz drużyna niemal przestała istnieć, a w klubie zastanawiają się, czy budować ją od nowa już teraz, czy może poczekać do lutego, kiedy drużyna z Gdyni dołączy do rozgrywek w lidze polskiej (z powodu gry w Eurolidze i VTB została zwolniona z pierwszej części sezonu PLK).

- Spotkamy się z właścicielem klubu Ryszardem Krauze i trenerem Pacesasem i podejmiemy decyzję, co dalej. Prawda jest taka, że z powodu niewielkich finansów pole manewru mamy niewielkie i być może z ruchami kadrowymi poczekamy do nowego roku. Ale zespół na pewno musi być wzmocniony, bo w obecnej sytuacji nie mielibyśmy łatwo także w lidze polskiej - dodaje Sęczkowski.

W środę Prokom, już bez Gee, rozegra u siebie kolejny mecz w Eurolidze - z Uniksem Kazań. Początek spotkania o godz. 20.45 , transmisja w Canal+ Sport.

Więcej o: