Sport.pl

Asseco Prokom Gdynia gra z Uniksem Kazań w Eurolidze. Już bez gwiazdy z NBA

W środowym meczu Euroligi z Uniksem Kazań koszykarze Asseco Prokom Gdynia zagrają już bez Alonzo Gee. Amerykanin... uciekł z Gdyni.
Gee był w tym sezonie największą gwiazdą Prokomu, jego transfer do Gdyni był dużym wydarzeniem. Jeszcze w poprzednim sezonie Amerykanin był bowiem pierwszopiątkowym graczem Cleveland Cavaliers w NBA, a do Polski przyleciał tylko dlatego, że za oceanem trwa lokaut.

Wczoraj, tuż po tym, jak Gee nie pojawił się na porannym treningu, Amerykanin przysłał SMS do swoich kolegów z drużyny i trenera Tomasa Pacesasa. Pisze w nim: "Chciałbym podziękować za wszystko, za częste rozmowy. Przepraszam, że nie wszystko wyszło tak, jak planowaliśmy, ale musiałem wyjechać. Lokaut w NBA zbliża się do końca i myślę, że będzie najlepiej, jeśli wrócę do domu i przed startem ligi pomogę trochę rodzinie. Mam nadzieję, że klub nie będzie mi robił problemów z rozwiązaniem kontraktu".

W Prokomie twierdzą, że jeszcze nie wiedzą, jak zareagują. - Musimy się spokojnie zastanowić, bo na razie jesteśmy w szoku. W tak przedziwnych okolicznościach straciliśmy gracza, wokół którego budowaliśmy cały zespół - mówi prezes klubu Przemysław Sęczkowski.

W tym sezonie w meczach Euroligi średnie Gee to 11 pkt i 6,3 zbiórki, a w lidze VTB - 18,5 pkt i 9,8 zbiórki. Bez niego Prokom - co przyznają nawet w klubie - jest bez szans w rywalizacji w Europie.

Pierwszy poważny test dla drużyny z Gdyni pozbawionej swojego lidera już w środę - do Gdyni przyjedzie silny Uniks. Bogaci Rosjanie mają w swoim składzie m.in. Henry'ego Domercanta czy byłą gwiazdę Śląska Wrocław Lynna Greera i każdy inny wynik, niż ich wysokie zwycięstwo, będzie niespodzianką.

Po ucieczce Gee i zwolnieniu przed dwoma tygodniami innego gracza z NBA Devina Browna, Prokom musi budować zespół niemal od nowa. Na pozycjach rzucającego obrońcy, niskiego skrzydłowego i środkowego w Gdyni zostali już niemal sami Polacy, którzy na dodatek grają słabo i nie wykorzystują swojej szansy.

- W sporcie cuda się zdarzają, ale musimy być realistami. Jesteśmy w trudnym momencie, zespół nam się rozsypał, a w takich warunkach ciężko o sukcesy w Europie - przyznaje Sęczkowski.

Początek spotkania z Uniksem o godz. 20.45 w hali Gdynia. Bilety: 15-40 zł. Transmisja w Canal+ Sport, relacja na trojmiasto.sport.pl.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Więcej o: