Sport.pl

Trener Asseco Prokom Gdynia Tomas Pacesas: To jeszcze nie koniec naszej drużyny

Po rozstaniu się z Devinem Brownem i ucieczce Alonzo Gee sytuacja kadrowa Asseco Prokom Gdynia stała się bardzo trudna. - To nie oznacza, że jesteśmy bezradni - przekonuje trener gdynian Tomas Pacesas.
Sezon 2011/2012 jak dotąd nie układa się po myśli Pacesasa. Prokom, choć został zwolniony z udziału w pierwszej fazie rozgrywek polskiej ligi, zupełnie nie radzi sobie na europejskich parkietach. W Eurolidze gdynianie jeszcze nie wygrali, w lidze VTB odnieśli dwa zwycięstwa. W dodatku zespół boryka się z kłopotami kadrowymi - klub rozwiązał kontrakt z Devinem Brownem, zaś lider drużyny Alonzo Gee sam postanowił opuścić zespół zostawiając jedynie pożegnalny sms. Te problemy nie przytłaczają jednak szkoleniowca Prokomu. - Dziennikarze mogą sobie pisać, że nadchodzi koniec naszej drużyny, ale my tak tego nie odczuwamy, zwłaszcza patrząc na nasz ostatni mecz z tak silnym rywalem jak Uniks Kazań. Co do polskiej ligi, mam nadzieję, że z doświadczeniami z Euroligi i VTB powalczymy o kolejny złoty medal, a jak dokupimy dwóch-trzech graczy, to na pewno będziemy silniejsi - zapewnia Pacesas w wywiadzie udzielonym Dziennikowi Bałtyckiemu. Litewski trener Asseco podkreśla, że drużyna wciąż jest na etapie budowy. W Prokomie grają młodzi zawodnicy, którzy z każdym meczem nabierają doświadczenia, jednak cały czas zdarzają im się proste błędy. Drużyna imponuje natomiast ambicją i walecznością, co bardzo cieszy Pacesasa. - Małymi krokami robimy postępy i jesteśmy na dobrej drodze - przekonuje trener gdynian.

Jego dobrego humoru nie mąci nawet strata lidera drużyny, jakim był Gee. - Cieszę się, że zawodnicy nie załamali się tym, że nasz lider wyjechał. Gee rzeczywiście był wiodącym graczem zarówno w Eurolidze, jak i VTB, ale to nie znaczy, że skoro odszedł, to jesteśmy bezradni. Nie zgadzam się, że w poprzednich meczach reszta zespołu kryła się za jego plecami - podkreśla Pacesas.

O szkoleniowcu Prokomu zrobiło się ostatnio głośno za sprawą jego bloga. Pacesas w ostrych słowach krytykuje władze PLK i PZKosz., za co został ukarany przez władze ligi. Pacesas nie zgadza się z oskarżeniami kierowanymi w jego stronę. - Cały czas mówię, że jeśli na moim blogu kogoś oskarżyłem, zniesławiłem czy pomówiłem, to proszę podać mnie do sądu. A jeśli przedstawiam moją merytoryczną opinię, to mam do tego prawo. Czy liga nie pozwoli mi jeszcze żyć w moim mieszkaniu, czy jeździć moim samochodem? Prowadzę swojego prywatnego bloga i prowadzę swoje prywatne życie. Dzielę się faktami i swoją opinią na ich temat - kończy trener Prokomu.

Więcej o: