Sport.pl

Asseco Prokom Gdynia bez agresji i ze wstydliwym rekordem

- Spodziewaliśmy się, że Prokom zagra bardziej agresywnie. Dlatego od początku równie mocno skoncentrowaliśmy się na obronie. Udało nam się zatrzymać ich liderów, którzy nie mogli znaleźć sposób na nasza defensywę od pierwszych minut spotkania - podsumował euroligowy mecz Uniksu Kazań z Asseco Prokom Gdynia obrońca rosyjskiej drużyny Zachar Paszutin.
Mistrzowie Polski szanse na zwycięstwo w Kazaniu zaprzepaścili praktycznie już w pierwszej połowie spotkania. W pierwszej i drugiej kwarcie rzucali kolejno raptem 6 i 5 punktów (przy 19 i 16 punktach rywali). Tym samy Prokom zapisał się niechlubnym rekordem na kartach historii Euroligi. 11 punktów zdobytych w 20 min. gry to najgorszy wynik jeżeli chodzi o mecze fazy grupowej.

- Mieliśmy bardzo dobry start. Prokomowi natomiast udało się nieco zredukować różnicę po przerwie jednak nasi snajperzy w kluczowych momentach oddawali celne strzały, a to pozwoliło zredukować do zera szanse na zwycięstwo naszych przeciwników. Każdy mecz przed nowym rokiem jest dla nas bardzo ważny, ponieważ pozwala on zgrywać się z zespołem zawodnikom, którzy wracają po kontuzji - dodaje Paszutin

Mistrzowie Polski w ostateczności przegrali z Uniksem 41:68.

- Ciężko coś powiedzieć... Był to pierwszy i mam nadzieję, że jedyny mecz w tym sezonie, który zagraliśmy w taki sposób. Nie widziałem pasji w naszej grze, a przeciwnicy ukarali nas za to. Musimy przeanalizować spotkanie, aby wyciągać wnioski - ocenia skrzydłowy Prokomu Fiedor Dimitriew.

Więcej o: