NBA o Donatasie Motiejunasie z Asseco Prokom Gdynia - "Toni Kukoc czy Andrea Bargnani"

Takiej gwiazdy w Prokomie jeszcze nie było. Choć Donatas Motiejunas jest dopiero na początku wspaniałej kariery, to od niego zależy, czy drużyna z Gdyni zdobędzie kolejne mistrzostwo Polski. Co sądzą o nim w NBA?
- Namówić Motiejunasa do gry w Gdyni nie było oczywiście łatwo. Utalentowany koszykarz, który grał w lidze włoskiej i któremu wróży się karierę w NBA miał przyjść do zespołu, który od kilku lat gra w Europie, ale cały czas jest też kojarzony z żałośnie słabą ligą polską - mówi Tomas Pacesas, były już trener Prokomu. To on sprowadził przed sezonem Motiejunasa, operacja trwała niemal dwa miesiące. - Poświęciłem się tej sprawie, bo bardzo chciałem go mieć. Jego i nikogo innego, nie rozpatrywałem nawet ofert innych graczy na tej pozycji. Kluczem było przekonanie jego rodziców, a najbardziej ojca, który jest mentorem Donatasa. To on pomaga mu podejmować najważniejsze decyzje - dodaje Pacesas.

Motiejunas od 2009 r. był graczem Benettonu Treviso. Zresztą Włosi nadal mają do niego prawa, bo do Prokomu jest tylko wypożyczony. Klub z Gdyni rozpatrywał różne opcje, także wykupienie lub chociaż przejęcie kontraktu Litwina, ale ograniczone możliwości finansowe sprawiły, że szczytem marzeń było wypożyczenie. Włosi się zgodzili.

Co za kocie ruchy

Latem 2011 r. Motiejunas został też wybrany z nr 20 w drafcie NBA. Wybrała go Minnesota Timberwolves, ale zaraz potem przekazała do niego prawa Houston Rockets. To w Teksasie czekają teraz na zdolnego Litwina.

Eksperci w NBA nie mają wątpliwości, że Litwina czeka wspaniała przygoda za oceanem, choć cały czas zastanawiają się, jakiego typu graczem jest Motiejunas. Czy bardziej przypomina legendę chorwackiej koszykówki Toniego Kukoca, który u boku Michaela Jordana trzykrotnie wywalczył mistrzostwo NBA, czy może jednak obecne gwiazdy najlepszej ligi świata - Włocha Andreę Bargnaniego z Toronto Raptors czy Hiszpana Paua Gasola z Los Angeles Lakers.

- Kiedy patrzy się na to, jak mimo wysokiego wzrostu panuje nad piłką, i na dodatek robi to lewą ręką, to trudno nie pomyśleć o Kukociu. Ale Motiejunas i jego gra ciągle się zmieniają, Litwin jest coraz silniejszy i teraz przypomina mi bardziej Bargnaniego - pisze jeden z ekspertów Chris Denker.

W Stanach najbardziej ceni się to, że Motiejunas - przy 213 cm wzrostu - jest wyjątkowo sprawny, zwinny, dobrze kozłuje piłkę. Zarzuca mu się zbyt słabą walkę pod tablicami, choć po tym sezonie ta ocena na pewno ulegnie zmianie. W Eurolidze Motiejunas miał w tym sezonie średnio 7,9 zbiórki (i 12,5 pkt.), a w meczu z Unionem Olimpija Lubljana miał aż 21 zbiórek! 10 piłek zebrał w spotkaniu z Galatasaray Stambuł, a po dziewięć z Uniksem Kazań i Montepaschi Siena. W lidze polskiej średnie Motiejunasa to 16,9 pkt. i 6,6 zbiórki. Pięć razy, na 10 spotkań, przekroczył granicę 20 pkt.

NBA nie tylko w telewizji

O tym, że to Motiejunas będzie decydował, czy dużo biedniejszy i słabszy niż w poprzednich latach Prokom po raz dziewiąty z rzędu zdobędzie mistrzostwo Polski, przekonały ostatecznie oba mecze derbowe z Treflem Sopot - kandydatem nr 2 do złota. Motiejunas zmierzył się w nich z inną gwiazdą ligi Filipem Dylewiczem i nie zostawił cienia wątpliwości, kto rządzi. Także samemu Dylewiczowi, który po meczu w Ergo Arenie powiedział: - Historie o mojej rywalizacji z Motiejunasem powstają na wyrost, bo on jest po prostu lepszym zawodnikiem. To koszykarz, który będzie grał w NBA, a ja tę ligę oglądam tylko w telewizji. Cieszę się, że jestem do niego porównywany, jednak jego warunki fizyczne i motoryka są dużo lepsze - przyznał Dylewicz.

W dwóch meczach z Treflem Motiejunas miał w sumie 47 pkt. (18/31 z gry) i 17 zbiórek. Statystyki Dylewicza to 16 pkt. (6/24 z gry) i 13 zbiórek.

Litwin niechętnie mówi o swojej przyszłości, także o tym, czy zagra w NBA. - Zobaczymy, sezon jeszcze się nie skończył. Mówienie o tym, co będzie, nie ma w tej chwili sensu. W każdym meczu można np. złapać kontuzję, choć oczywiście mam nadzieję, że mi się to nie przydarzy - mówi Motiejunas.

- Rozmawiałem i wciąż rozmawiam ze szefem skautów w Houston Arturasem Karnisovasem, który podkreśla, że czekają na Motiejunasa. Ale ja nie wiem, czy to dobre rozwiązanie, żeby Donatas już od przyszłego sezonu grał w NBA. Raczej powinien jeszcze pograć rok lub nawet dwa lata w Europie, w mocnym klubie, który walczy o wyższe cele. To pozwoliłoby mu się sprawdzić, a także jeszcze bardziej wzmocnić przed wyjazdem do Stanów - uważa Pacesas.

Czy Motiejunas jest w stanie poprowadzić Prokom do kolejnego mistrzostwa?Sportowe Trójmiasto na Facebooku! Plus jeden? »


Lubię go!

W Gdyni nie mają wątpliwości, że szanse na zatrzymanie Motiejunasa na kolejny sezon są właściwie zerowe. Ale liczą, że zanim Litwin odejdzie, w rozpoczynającym się w sobotę play-off poprowadzi Prokom do kolejnego mistrzostwa Polski. Mimo zaledwie 21 lat.

- Do kolejnych tytułów Prokom prowadzili najczęściej doświadczeni, uznani i ograni koszykarze. Teraz ciężar walki o złoto spadnie na barki młodego Litwina. Fascynujące jest to, że mimo zaledwie 21 lat Motiejunas zbudował wokół siebie sympatię całego zespołu, nawet tych sporo starszych kolegów. Oni go szanują i lubią. Zresztą już nie pamiętam, żeby zespół Prokomu tak bardzo się lubił, żeby relacje między zawodnikami były tak fajne. W dużej mierze to zasługa właśnie Motiejunasa, lidera i koszykarza, który jest na progu NBA. Bo uważam, że za oceanem poradziłby sobie już teraz - uważa Mirosław Noculak, ekspert TVP, który dodaje jednak także: - Z drugiej strony młody Motiejunas to ciągle zawodnik w pewnym sensie niepewny. Jego wrażliwość emocjonalna powoduje, że kiedy na początku nie wyjdzie mu kilka akcji, to potem trudno mu pokazać, co potrafi. Krótko mówiąc - spala się, nie trafia z łatwych pozycji, zbiera niepotrzebne faule. Ciekawe, czy Litwin już to w sobie rozpoznaje? Pewnie tak, ale pytanie drugi brzmi - czy sobie z tym poradzi? Zwłaszcza w tak trudnym okresie, jak play-off.