TBL. W finale marzeń Asseco Prokom Gdynia - Trefl Sopot o mistrzostwie zdecydują indywidualności

Złoto jest w rękach Jerela Blassingame'a i Donatasa Motiejunasa z Asseco Prokom Gdynia oraz Łukasza Koszarka i Filipa Dylewicza z Trefla Sopot.
W poniedziałek początek finału marzeń Tauron Basket Ligi. Serię wygra ten zespół z Trójmiasta, który jako pierwszy pokona rywala cztery razy.

Maksymalnie może się więc odbyć siedem meczów, a takiego scenariusza życzą sobie chyba wszyscy kibice w Trójmieście. Po raz pierwszy w historii drużyny z Gdyni i Sopotu podzielą między siebie złote i srebrne medale. Co zdecyduje o wyniku?

Mózg drużyny

Pojedynek Blassingame'a z Koszarkiem. Najlepszy polski koszykarz sezonu zasadniczego kontra zawodnik, który świetnie gra w play-off, a w poprzedniej rundzie przyćmił MVP ligi Waltera Hodge'a. To również starcie dwóch koncepcji: jedna mówi o tym, że najlepszym rozgrywającym w TBL może być tylko szybki, czarnoskóry koszykarz. Druga głosi, że najlepszy kreator gry musi być rozważny i pochodzić z Europy. Te opisy doskonale pasują do obu liderów.

Za Blassingamem nie nadąży żaden obrońca w TBL. Co prawda ten sam problem mają jego koledzy z drużyny, ale Amerykanin pomimo 175 cm potrafi również samotnie wejść w strefę podkoszową i zdobyć punkty. Najlepszy moment w sezonie Blassingame miał w półfinale play-off. Amerykanin grał rewelacyjnie wygrywając pojedynek z Hodgem. W trzech meczach z Zastalem zdobywał średnio 22 pkt i miał 11,6 asysty. Ustanowił również rekord play-off w liczbie asyst w jednym meczu - 14. Mało tego, ten sam wynik powtórzył w kolejnym starciu.

Po drugiej stronie barykady znajduje się Koszarek. Rozważna, spokojna gra, nacechowana świetnym przeglądem boiska. Na obwodzie ma dopracowane zagranie pick and roll, w którym udział bierze John Turek. Koszarek ma też lepiej ułożony rzut niż Blassingame. Kiedy jest nie pilnowany za linią 6,75 m, przeciwnicy mogą dopisywać Treflowi kolejne trzy punkty.

Obaj rozgrywający, jak przystało na ich pozycję, mają duży wpływ na mentalność drużyny. Kiedy trzeba, potrafią krzyknąć na kolegów, ustawić ich na odpowiednich pozycjach i wziąć ciężar gry na siebie. Mają także swoich pomocników, którzy nie raz znaczą więcej od nich.

Podkoszowa siła

W dwóch meczach derbowych rozegranych w drugim etapie rozgrywek miał to być hitowy pojedynek. Dylewicz kontra Motiejunas - doświadczenie zebrane w TBL, Eurolidze i reprezentacji Polski kontra nadzieja litewskiej, a może i europejskiej koszykówki, wybraniec Houston Rockets (nr 20 draftu 2011). Motiejunas spełnił pokładane w nim nadzieje i starcia z Treflem zakończył ze średnimi 23,5 pkt. i 8,5 zbiórki. Spalił się Dylewicz - średnio 8 pkt i 6,5 zbiórki.

Motiejunas grając w Prokomie poczynił znaczący progres. Jest zwrotny (jak na 213 cm), szybki i już w wieku 22 lat posiada taki zakres manewrów podkoszowych, że wielu obrońców w TBL zostaje w miejscu w momencie, kiedy Motiejunas już ich minął i zdobywa właśnie kolejne punkty.

Dylewicz jest nieco mniej zwrotny, ale pod koszem także łatwo znajduje miejsce dla siebie. Ostatnio zaczął często uciekać na obwód. I co ciekawe także za linią 6,75 m jest bardzo skuteczny. W trzech ostatnich meczach półfinałowych z Turowem Zgorzelec trafił 10 z 19 rzutów za trzy. Do tego Dylewicz ma ogromne doświadczenie związane z grą w finałach TBL (oczywiście w barwach Prokomu), gdzie w 2008 r. został nawet wybrany MVP meczów o złoty medal.