Niesamowity play-off Jerela Blassingame'a z Asseco Prokom Gdynia. Król asyst

To nie Donatas Motiejunas, który za chwilę ma trafić do NBA, ale Jerel Blassingame jest gwiazdą Asseco Prokom Gdynia w fazie play-off. Tak było też w pierwszym meczu finału z Treflem Sopot.
Poniedziałkowy, pierwszy mecz finału z Treflem (Prokom wygrał 89:81), był dla Blassingame'a już trzecim spotkaniem z rzędu, w którym miał double-double, dwucyfrową zdobycz w dwóch statystykach. Konkretnie w punktach i asystach, którymi w ostatnich meczach czaruje nie tylko publiczność, ale i rywali.

W drugim meczu półfinałowym z Zastalem Zielona Góra Blassingame miał 12 pkt. i 14 asyst. Tyle samo ostatnich podań miał w meczu nr 3 z Zastalem, ale wtedy dołożył do tego jeszcze 23 pkt. W pierwszym finale z Treflem, zwłaszcza w pierwszej połowie, rozgrywający z Gdyni znów był genialny. A mecz skończył z 18 pkt. i 11 asystami.

Przez większą część sezonu wydawało się, że o tym, czy Prokom zdobędzie dziewiąte mistrzostwo Polski z rzędu, zadecyduje gra Motiejunasa. Litwin prawdopodobnie już w nowym sezonie zagra w NBA (prawa do niego mają Houston Rockets), a kiedy Prokom wrócił do ligi polskiej (był zwolniony z rundy zasadniczej) widać było, że jest graczem z innego poziomu. Ale ostatnio Motiejunas jest coraz mniej równy, genialne zagrania przeplata z prostymi błędami, natomiast Blassingame idealnie trafił z formą na play-off.

Czy Blassingame'a da się w ogóle zatrzymać?Sportowe Trójmiasto na Facebooku! Plus jeden? »


W Polsce nie ma obrońcy, który byłby w stanie go dogonić, nie pomaga też kombinowana obrona. W półfinale Amerykanin przyćmił wybranego po sezonie zasadniczym MVP ligi Waltera Hodge'a, w pierwszym meczu finałowym był o niebo lepszy od Łukasza Koszarka, który rozgrywa świetny sezon.

Odkąd Prokom wrócił do ligi polskiej sprowadzony przed sezonem z Energi Czarni Słupsk Blassingame tylko raz, na 19 meczów, miał mniej niż pięć asyst! Zdarzyło się to w pierwszym spotkaniu z... Treflem, kiedy Amerykanin, choć jego zespół wygrał aż 81:61, wyraźnie nie miał dnia. Zagrał tylko 11 i pół i minuty, miał trzy punkty i jedną asystę.

Czy Trefl będzie jeszcze potrafił go zatrzymać? I czy w ogóle - tym bardziej w obecnej formie rozgrywającego z USA - jest to właściwie możliwe?