Sport.pl

TBL. W meczu na szczycie mistrzowie Polski górą! Asseco Prokom Gdynia - Stelmet Zielona Góra 73:70

W dramatycznym meczu na szczycie PLK koszykarze Asseco Prokom Gdynia pokonali Stelmet Zielona Góra. Końcówka też była dramatyczna, ale... dramatycznie słaba.
Kiedy nieco ponad cztery minuty przed końcem Quinton Hosley skończyć akcję efektownym wsadem i Prokom prowadził już tylko 67:66 było oczywiste, że zwycięzcę wyłoni końcówka pełna emocji. Przez moment drużyny grały kosz za kosz, aż w końcu, po jednym wolnym Piotra Szczotki, było 72:70 dla Prokomu.

Od tego momentu rozpoczął się festiwal błędów, a obie drużyny zachowywały się tak, jakby nie chciały wygrać. W Prokomie faul ofensywny popełnił Jerel Blassingame, a błąd kroków popełnił Alex Acker. W Stelmecie nie trafił genialny wcześniej Hosley, a inna gwiazda - Walter Hodge, wbił się bez pomysłu pod kosz i został zablokowany. Dodatkowo drużyna z Gdyni znów miała kłopoty z wolnymi, bo najpierw oba wolne spudłował grający najlepszy mecz w sezonie Rasid Mahalbasić, a potem tylko raz trafił Łukasz Koszarek.

Po rzucie tego ostatniego było 73:70, a do końca tylko 13 sekund. Trener gości Mihailo Uvalin poprosił o czas, a po przerwie jego zespół zaczynał akcję na połowie Prokomu. Wydawało się, że gospodarze będą faulować, żeby uniemożliwić rywalom rzut za trzy, ale wcale tak nie było. W efekcie Hosley został z kryjącym go i niższym o 26 cm Jerelem Blassingamem. Skrzydłowy Zastalu rzucił niemal równo z syreną, ale piłka odbiła się tylko od obręczy.

Choć Hosley spudłował ostatni rzut (i w ogóle w decydującej kwarcie grał słabiej), jego występ był przez długi czas znakomity. Amerykanin długo był nie do zatrzymania, a swoją grą przypominał momentami... Qyntela Woodsa, gwiazdę Prokomu z poprzednich lat. Hosley, podobnie jak kiedyś Woods, absolutnie dominował na parkiecie, żaden koszykarz Prokomu nie miał szans go zatrzymać. Do tego Amerykanin miał wsparcie Hodge'a, ale dwóch graczy nie wystarczyło. Bo wsparcie pozostałych zawodników było już niewielkie.

Niespodziewanie bohaterami Prokomu zostali gracze podkoszowi. Co prawda dobra gra Adam Hrycaniuka nie powinna być dla nikogo wielkim zaskoczeniem, ale już postawa Mahalbasicia mogła szokować. Reprezentant Austrii w tym sezonie grał najczęściej źle albo nawet beznadziejnie, ale w meczu z mocnym - jak na polską ligę - Stelmetem pokazał, że w PLK powinien dać sobie radę. Mahalbasić aż 16 ze swoich 21 pkt. zdobył stojąc tuż pod obręczą, ale za każdym razem świetnie zajmował pozycję i bez problemu kończył takie akcje.

Asseco Prokom Gdynia - Stelmet Zielona Góra 73:70.

Kwarty: 22:18, 20:17, 15:19, 16:16.

Asseco Prokom: Hrycaniuk 21, Robinson 9 (3), Koszarek 4, Acker 2, Witka 0 oraz Mahalbasić 21, Blassingame 6, Pamuła 5 (1), Ponitka 4 (1), Szczotka 1.

Stelmet: Hosley 29 (1), Hodge 17 (1), Stević 9, Łapeta 5, Matczak 0 oraz Chanas 4, Sroka 3, Cesnauskis 2, Lopicić 0, Stelmach 1, Jones 0.

Więcej o: