Sport.pl

TBL. Pojedynek kolegów - Adam Hrycaniuk z Asseco Prokom Gdynia zdominował Adama Łapetę

Jedną z atrakcji hitowego meczu Asseco Prokom Gdynia - Stelmet Zielona Góra miał być pojedynek Adama Hrycaniuka z Adamem Łapetą. Ale atrakcji w tym starciu nie było wcale, bo Hrycaniuk był o kilka klas lepszy od swojego rywala i kolegi.
Hrycaniuk i Łapeta grali razem w Prokomie przez cztery sezony, wywalczyli wspólnie cztery mistrzostwa Polski. Często byli zmiennikami innych, bardziej doświadczonych i ogranych w Europie centrów, ale już w poprzednim sezonie byli jedynymi środkowymi w zespole. Przez cztery lata różnie układała się ich rola w zespole, raz w pierwszej piątce wychodził Hrycaniuk, innym razem był to Łapeta (choć było to raczej zagranie taktyczne), ale ogólnie mocniejsza była na pewno pozycja tego pierwszego, który z roku na rok czynił coraz większe postępy.

Co ciekawe, po poprzednim sezonie Hrycaniuka chciał zatrudnić właśnie Stelmet. Ale choć środkowy reprezentacji Polski dostał z Zielonej Góry atrakcyjną ofertę finansową, odrzucił ją. Bo najpierw chciał wyjechać za granicę, a potem wybrał ofertę przedłużenia umowy z Prokomem. Zastal, kiedy tylko upadły rozmowy z Hrycaniukiem, zaczął negocjacje z Łapetą i tym razem dość szybko zakończyły się one powodzeniem. Ale w niedzielę w Gdyni szefowie klubu z Zielonej Góry mogli się przekonać, jak wiele dzieli obu koszykarzy.

Hrycaniuk i Łapeta zaczęli mecz w wyjściowych składach, a środkowy Prokomu od pierwszych minut ogrywał swojego kolegę i rywala. Zresztą nie tylko jego. Kiedy na boisku pojawiali się Piotr Stelmach czy tym bardziej Milos Lopicić lub kiedy przy Hrycaniuku zostawał Oliver Stević, koszykarz Prokomu nie miał dla nich litości.

- Trochę punktów rzuciłem, ale nie byłoby ich bez wspaniałych podań Łukasza Koszarka i Jerela Blassingame'a - ocenia Hrycaniuk, który zdobył 21 pkt., trafił 7 z 8 rzutów, miał pięć zbiórek.

Ocenia skromnie, zwłaszcza, że nie brakowało akcji, kiedy sam efektownie rozpychał się pod koszem, przestawiał rywali i zdobywał punkty.

- Wysocy Prokomu zrobili nam zdecydowanie za dużo krzywdy. Musimy nad tym popracować, ja sam muszę to poprawić - przyznał Łapeta, który miał 5 pkt. i w 22 minuty oddał tylko jeden rzut z gry!

W drugiej kwarcie Hrycaniuk rzucił dziewięć pierwszych punktów swojego zespołu, a w trzeciej - sześć pierwszych. W ostatniej kwarcie już nie punktował, ale miał kłopoty z faulami, a poza tym wtedy pod koszem świetnie grał inny środkowy Prokomu - Rasid Mahalbasić, który też łatwo ogrywał Łapetę i innych wysokich Stelmetu.

Więcej o: