Sport.pl

Trener Asseco Prokom Gdynia Kestutis Kemzura po sensacyjnej wygranej z Montepaschi Siena: Jestem dumny z postawy zawodników

Asseco Prokom Gdynia dokonało w czwartek jednego z największych powrotów w historii swoich występów w Eurolidze. Choć mistrzowie Polski przegrywali z Montepaschi Siena różnicą 28 punktów, to jednak wygrali 95:88 - Pokazaliśmy siłę naszego charakteru - uważa skrzydłowy mistrza Polski Mateusz Ponitka. Dumy ze swoich podopiecznych nie ukrywa trener Kestutis Kemzura.
W 17. minucie spotkania z Montepaschi Siena po dwóch trójkach Marco Carraretto Prokom przegrywał 18:46. Nad mistrzami Polski krążyło kolejne widmo kompromitacji w obecnym sezonie Euroligi. Przegrywali oni już bowiem m.in. różnicą 35 punktów, w Ergo Arenie, właśnie z włoską drużyną (66:101), która w tamtym spotkaniu ustanowiła rekord rozgrywek w postaci 19 celnych rzutów za trzy punkty.

- Niesamowity mecz. Przegraliśmy dużą różnicą punktów pierwszy mecz z Montepaschi. Po dwóch kwartach drugiego spotkania było to samo, ale stwierdziliśmy, że musimy spróbować wrócić do gry. Radykalnie zmieniliśmy więc nasz styl i zaprezentowaliśmy się wspaniale. Jestem dumny z postawy zawodników - cieszy się trener mistrza Polski Kestutis Kemzura.

W drugiej połowie miał on czterech koszykarzy, którzy wspięli się na szczyty swoich możliwości. Zespołowi liderowali Jerel Blassingame i Łukasz Koszraek, swoje pięć groszy dokładali Ponitka i Rasid Mahalbasić.

- W pierwszej połowie graliśmy wspaniale. Dobrze rozprowadzaliśmy piłkę, kreowaliśmy dużo rzutowych pozycji. W drugiej wszystko się zmieniło. Spudłowaliśmy parę otwartych rzutów, do tego rywal zaczął grać lepiej od nas. Jesteśmy rozczarowani, że w taki sposób zakończyliśmy pierwszą część rozgrywek - uważa Carraretto.

Montepaschi przegrało, pomimo iż trafiło aż 16 razy za trzy punkty. Do tego zmarnowało ostatnią akcję w regulaminowym czasie gry, która mogła rozstrzygnąć o wyniku spotkania. A tak obejrzeliśmy dogrywkę, w której rozpędzony Prokom rozjechał rywala 19:12, a cały mecz wygrał 95:88.

- Od drugiej połowy stwarzaliśmy sobie dobre pozycje do rzutów, a obrona prezentowała się znakomicie. Mogliśmy wygrać już w regulaminowym czasie gry. Nie zrobiliśmy tego, ale w dogrywce wykonaliśmy kawał dobrej roboty i wyrwaliśmy zwycięstwo - uważa Ponitka.

Zwycięstwo sprawiło, że Prokom zakończył rozgrywki z dwoma zwycięstwami i ośmioma porażkami. Przegrana Montepaschi nie zmieniła nic w układzie tabeli grupy B. Włosi zachowali trzecią pozycję i awansowali do fazy Top 16.

- Rywal odrobił straty, ponieważ prezentował dobrą, agresywną koszykówkę. U nas pojawiły się nie tylko problemy z koncentracją, ale również popełnialiśmy dużo technicznych błędów - mówi trener włoskiej drużyny Luca Banchi.

Czy Prokom mógł grać tak dobrze we wcześniejszych meczach Euroligi? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o:
Skomentuj:
Trener Asseco Prokom Gdynia Kestutis Kemzura po sensacyjnej wygranej z Montepaschi Siena: Jestem dumny z postawy zawodników
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX