Sensacyjna porażka mistrza Polski z beniaminkiem! Start Gdynia - Asseco Prokom Gdynia 81:80

Celny rzut za trzy punkty Macieja Kucharka równo z końcową syreną zapewnił beniaminkowi Startowi Gdynia sensacyjne zwycięstwo nad mistrzem Polski Asseco Prokom Gdynia.
Start i Prokom mają jednego właściciela - Ryszarda Krauzego. Tak naprawdę drużyna Startu jest traktowana jako "satelita" utytułowanego zespołu Prokomu, klub, w którym mają się rozwijać młodzi graczy, którzy w przyszłości mogliby wzmocnić aktualnego mistrza Polski. Ale w niedzielę nie było widać, gdzie gra młodzież, a gdzie "gwiazdy".

Prokom właściwie od początku sezonu jest na zakręcie, gra fatalnie, a w niedzielę, niedługo przed meczem ze Startem, pracę stracił znany litewski trener Kestutis Kemzura. Zastąpił go dotychczasowy asystent - Andrzej Adamek, który ponownie objął funkcję pierwszego trenera Prokomu (pierwszy raz zdarzyło się to w zeszłym sezonie i skończyło wywalczeniem mistrzostwa Polski). Teraz Adamek dostał po Kemzurze drużynę rozbitą, choć łapiącą w ostatnim czasie coraz wyższą formę.

W derbach Gdyni mistrzowie Polski musieli jednak liczyć się z tym, że Start mocno się postawi. Beniaminek ekstraklasy udowodnił nie raz, że potrafi walczyć z każdym. Zazwyczaj kończy się to porażką, ale faworytom napędzał już strachu.

Adamek od pierwszej akcji posłał na parkiet zawodników, którzy są w najlepszej formie. Jerel Blassingame odwdzięczył się w pierwszej połowie 17 punktami (7/10 z gry), a Łukasz Koszarek dołożył 11 pkt. Po celnym rzucie Roberta Rothbarta, w 12. min to jednak Start prowadził 29:23. Do remisu doprowadziły trójki Koszarka i Blassingame'a, a kiedy dwa punkty dołożył Rasid Mahalbasić Prokom objął prowadzenie (33:31).

Na początku drugiej połowy Adamek postanowił zaufać tym, którzy formą nie imponują. Jedną z takich osób jest Alex Acker. Amerykanin miał być gwiazdą mistrza Polski, ale obecnie nadaje się jedynie na ławkę rezerwowych. W trzecią kwartę wszedł celnym rzutem za trzy punkty. To zapoczątkowało świetną serię Ackera. W tej części gry zdobył on aż 11 pkt. Start próbował nadrabiać swoim głównym atutem, czyli zespołową grą. I utrzymywał stratę do Prokomu, która wciąż pozwalała wierzyć w zwycięstwo. Na koniec trzeciej kwarty z prowadzenia Prokomu 51:39 (23. min) zszedł na 5 punktów różnicy (55:60).

Jeszcze ciekawiej zrobiło się w ostatniej części gry. Adamek wykorzystał dwie przerwy na żądanie, ale nie pomogły one w utrzymaniu bezpiecznego dystansu. 5 punktów z rzędu Kucharka plus skuteczne wejście pod kosz Sebastiana Kowalczyka dały w 36. min remis 69:69. Za chwilę jednak w grze bez piłki niesportowy faul otrzymał Jarosław Mokros, a Prokom powrócił na prowadzenie (69:72). Postawa Startu zwiastowała jednak ciekawą końcówkę. I tak też się stało. Obronę rywali w łatwy sposób mijał Kucharek. Po jego akcji 2+1 Start prowadził 75:74. Do remisu doprowadził wolnym Mateusz Ponitka, a ostatnią minutę gry trójką rozpoczął Blassingame (75:78). Do wyrównania doprowadził Patryk Pełka. Piłkę miał Prokom. O losach meczu postanowił zdecydować Koszarek. Na 4 sekundy przed końcem, trafiając za dwa, dał przewagę mistrzom Polski (78:80). Trener Startu David Dedek poprosił o czas. Jego drużyna wyprowadzała piłkę z połowy rywali. Prokom mógł sobie jednak pozwolić na faul. Startowi uciekły dwie sekundy, a Dedek ponownie wziął czas. Rozrysował inną akcję, piłka trafiła na druga stronę boiska do Kucharka, a ten zapewnił zwycięstwo swoja drużynie.

Start Gdynia - Asseco Prokom Gdynia 81:80. Kwarty: 23:21, 14:22, 18:17, 26:20. Start: Wojdyła 15 (3), Jankowski 14 (2), Pełka 5 (1), Malczyk 4, Mordzak 0 oraz Kucharek 15 (3), Kowalczyk 13 (1), Rothbart 9, Mokros 2, Andrzejewski 2, Śnieg 2. Prokom: Blassingame 27 (5), Koszarek 15 (2), Hrycaniuk 9, Ponitka 7 (1), Mahalbasić 6 oraz Acker 11 (3), Pamuła 3 (1), Witka 2, Roszyk 0, Szczotka 0, Richards 0.

Więcej o: