Sport.pl

Koniec afery Przemysława Zamojskiego. Dlaczego Trefl Sopot nagle odpuścił?

Trefl Sopot wydał list czystości Przemysławowi Zamojskiemu, dzięki czemu koszykarz będzie mógł zagrać już w sobotnim meczu Asseco Prokom Gdynia ze Stelmetem Zielona Góra.
Zamojski to reprezentant Polski i ogromny talent, któremu w karierze regularnie przeszkadzały jednak kontuzje. Kiedy był graczem Prokomu, dwukrotnie miał poważne kłopoty z kolanami, za każdym razem opuszczał dużą część rozgrywek (w sezonach 2009/2010 i 2010/2011 rozegrał w lidze tylko 17 meczów). Latem 2012 r. koszykarz dość niespodziewanie zdecydował się opuścić mistrza Polski i przeniósł się do lokalnego rywala Trefla, który zaproponował mu dużo lepsze warunki finansowe - koszykarz miał zarabiać nawet 36 tys. zł miesięcznie. Zamojski zaczął sezon w Sopocie, szybko został znaczącą postacią zespołu (jego średnia punktów w 12 meczach TBL to 13,5), w końcu nie miał kłopotów ze zdrowiem.

Sielanka, przynajmniej ta oficjalna, trwała jednak tylko do połowy grudnia, kiedy koszykarz niespodziewanie rozwiązał umowę z Treflem. Jako powód podał zaległości finansowe klubu. Już dwa dni później podpisał kontrakt z Prokomem, ale mimo to nie mógł ponownie zagrać w drużynie mistrza Polski. Klub z Sopotu przyznał bowiem, że miał opóźnienia w płatnościach, ale dodał, że zawarł z koszykarzem ugodę, z której się wywiązał, i nie zamierzał wydać Zamojskiemu tzw. listu czystości. A bez niego koszykarz nie mógł nigdzie grać. Trefl stwierdził, że nadal ma ważny kontrakt z Zamojskim i jednocześnie zawiesił zawodnika.

Zamojski został więc z dwoma kontraktami, ale nigdzie nie mógł grać - Trefl go już nie chciał, a do gry w Prokomie brakowało mu listu czystości. Sprawą zajęły się władze ligi, a także Polski Związek Koszykówki, który jeszcze w czwartek oznajmił, że nie widzi podstaw do tego, aby zawodnik mógł dostać list czystości (czyli de facto przyznał rację Treflowi). I kiedy wydawało się, że sprawę rozstrzygnie dopiero koszykarski sąd, czyli Basketball Arbitral Tribunal w Genewie, a to mogło trwać tygodniami, a nawet miesiącami, w piątek wieczorem Trefl odpuścił.

"Zarząd Trefl Sopot SA informuje, że w wyniku zawarcia porozumienia pomiędzy zawodnikiem Przemysławem Zamojskim i jego agentem oraz zawarcia porozumienia z klubem Asseco Prokom Gdynia, podjął decyzję o wydaniu listu czystości Przemysławowi Zamojskiemu umożliwiającego mu rozpoczęcie gry w klubie Asseco Prokom Gdynia. Naszą podstawową motywacją było umożliwienie zawodnikowi, który jest reprezentantem kraju, kontynuowania jego sportowej kariery. Długotrwały spór w organach FIBA uniemożliwiłby grę zawodnikowi przez wiele miesięcy, a to byłby najgorszy z możliwych scenariuszy dla sportowca tej klasy. Prosimy wszystkich kibiców naszego klubu o zaakceptowanie takiej decyzji" - napisał w oświadczeniu klub z Sopotu.

- Nie chcę więcej komentować tej sytuacji. Wszystko, co mieliśmy do powiedzenia, zostało zawarte w komunikacie - powiedział nam prezes Trefla Kazimierz Wierzbicki.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że koszykarz zrezygnował z należności, jakie był mu winny klub z Sopotu, a w zamian za to dostał zgodę na grę w Prokomie.

- Najważniejsze, że Przemek może już u nas zagrać, będę miał znacznie większe pole manewru w rotacji graczy - cieszy się trener Prokomu Andrzej Adamek.

Zamojski zagra w drużynie z Gdyni już w sobotnim, hitowym spotkaniu ze Stelmetem w Zielonej Górze. Co ciekawe, mistrzowie Polski wyjechali na ten mecz już w piątek, a w autobusie do Zielonej Góry - mimo że sprawa nie była jeszcze wtedy rozstrzygnięta - był też Zamojski. - Cały czas wierzyliśmy, że tę sprawę uda się szybko wyjaśnić - tłumaczy trener Adamek.

Więcej o: