Czy Asseco Prokom Gdynia powinno obawiać się Rosy Radom?

Mistrzowie Polski zagrają w sobotę z outsiderem Tauron Basket Ligi. Czy Asseco Prokom Gdynia powinno mieć obawy przed spotkaniem z Rosą Radom?
W normalnych okolicznościach wszyscy dopisywaliby Prokomowi już przed tym meczem dwa punkty do ligowej tabeli. W tym sezonie sytuacja wygląda jednak inaczej. Prokom stara się odnaleźć swoją tożsamość, ale staje się coraz bardziej wątpliwym, czy mu się to uda. Oczywiście w składzie, który posiada.

Gdynianie powinni obawiać się Rosy jeszcze bardziej, gdy przypomną sobie dotychczasowe ligowe osiągnięcia w meczach z drużynami dna tabeli. Jedyne pewne wygrane przez z nich spotkania to te z Kotwicą Kołobrzeg. W pozostałych starciach z Polpharmą Starogard Gdański, Startem Gdynia, Jeziorem Tarnobrzeg czy Rosą mistrzowie Polski albo wygrywali po zaciętej walce, albo przegrywali.

Zespół wciąż ma problem z określeniem lidera. Takim graczem na pewno nie jest obecnie Jerel Blassingame. Amerykanin słabo zaczął sezon. Później przypomniał sobie dyspozycję z poprzednich rozgrywek, aby w ostatnich kolejkach ponownie powrócić do dyspozycji z początku sezonu. Drużyną nie dowodzi również Łukasz Koszarek. Rozgrywający reprezentacji Polski czuje się nieco zagubiony w roli rzucającego obrońcy. Jako typowa jedynka znacznie lepiej gra mu się z piłką w rękach niż wtedy, gdy musi po zasłonach szukać pozycji do rzutu. Co prawda to właśnie on wydaje się być najrówniej grającym koszykarzem Prokomu, ale drużyna jakoś nie chce lub nie wie, jak za nim podążać.

Do tego Prokom w ostatnich latach często męczy się w wyjazdowych meczach z najgorszymi w lidze (oprócz poprzedniego sezonu, gdy po prostu z nimi nie grał, bo był zwolniony z pierwszej części sezonu). Porażki z PBG Basketem Poznań, Polonią Warszawa, Górnikiem Wałbrzych, Basketem Kwidzyn, czyli drużynami na poziomie Rosy, pokazują, że mistrzowie Polski zawsze mieli problemy z takimi rywalami. Wtedy ich porażki były tłumaczone napiętym terminarzem ligowo-euroligowym. Teraz takiego wytłumaczenia nie ma. Trzeci sezon z rzędu gdynianie zakończyli zmagania w europejskich pucharach w pierwszej rundzie. W Eurolidze grał więc jedynie w trzech ostatnich miesiącach 2011 i 2012 roku.

Rosa to dość nieprzewidywalny zespół. Ostatnio doszło tam do zmiany trenera - Mariusza Karola zastąpił Wojciech Kamiński. Koszykarze Rosy co drugi, trzeci rzut oddają zza linii 6,75 m, skąd mają skuteczność na poziomie 32 proc. W sumie już 400 razy rzucali w sezonie 2012/2013 za trzy punkty. Pod tym względem są wiceliderami ligi (pierwsze miejsce zajmuje Trefl Sopot - 421 razy). Trener Andrzej Adamek powinien nakręcić swoich koszykarz na grę jeden na jeden. Zawodnicy Rosy mają sporo problemów z defensywą, a to sprawia, że są najczęściej faulującą drużyną TBL - 414 razy zatrzymywali nieprzepisowo przeciwnika.

Prokom niespodziewanie już w tym momencie sezonu ligi polskiej znalazł się pod presją wyniku. Jeśli w końcu nie zacznie grać pewnie i bez problemów wygrywać z zespołami typu Rosa, to w Gdyni będą musieli zacząć martwić się już nie obroną mistrzostwa, a walką o play-off. Aby wypaść poza szóstkę, która po pierwszej fazie rozgrywek ma zapewniony udział w play-off nie trzeba bowiem wiele.

Początek meczu Rosa - Prokom, sobota, godz. 15.30. Transmisja w TVP Sport.