Sport.pl

Asseco Prokom Gdynia najbardziej polski w historii występów w TBL?

Obecny sezon może być dla Asseco Prokom Gdynia historyczny pod wieloma względami. Jeden z nich to najbardziej polski skład za czasów występów mistrza Polski w Tauron Basket Lidze.
Obecny sezon jest jednym z najbardziej nieprzewidywalnych w historii Prokomu. Drużyna i klub przechodzą rewolucję, która dla wielu ma tylko jeden koniec - przerwanie trwającej dziewięć sezonów ligowej dominacji. Jednym z czynników takiego stanu rzeczy jest źle skonstruowany skład. Problem Prokom tkwi w obcokrajowcach. W Gdyni w tym sezonie pojawiło się ich siedmiu. Ostał się tylko jeden - Rasid Mahalbasić. Prokom pod względem koszykarzy z zagranicy nigdy w historii gry w TBL nie wyglądał tak słabo.

Klub na najwyższym szczeblu rozgrywek pojawił się w sezonie 1997/1998. Wówczas barwy klubu z Trójmiasta przywdziało czterech obcokrajowców, z czego jeden - Kenny Williams został zwolniony w trakcie rozgrywek. Także w następnym sezonie Prokom miał trzech obcokrajowców. Na zakończenie kolejnych rozgrywek już nigdy nie zbliżył się do tak niskiej liczby.

Trzeba oczywiście pamiętać, że wówczas ilość koszykarzy z zagranicy ograniczały przepisy. Nawet regulamin ligi nie sprawił jednak, aby pod koniec lat 90. Prokom był bardziej polski niż obecnie. W kolejnych latach gdynianie słynęli ze sprowadzania coraz to nowszych, zagranicznych kandydatów na gwiazdy ligi. Rekord ustanowili w swoim pierwszym mistrzowskim sezonie 2003/2004, kiedy przez klub przewinęło się 13 obcokrajowców, z czego do ceremonii medalowej doczekało ośmiu. 13 zagranicznych graczy oglądaliśmy w Prokomie także podczas rozgrywek 2007/2008, ale jednym z nich był posiadający polskie obywatelstwo Igor Milicić.

Ostatni raz, kiedy Prokom przebierał w koszykarzach z zagranicy zdarzył się w rozgrywkach 2010/2011. Tomas Pacesas sprawdził wtedy 12 obcokrajowców.

Przed obecnym sezonem powstała wizja budowania drużyny mistrza Polski opartej na zdolnych, młodych Polakach i gwiazdach z zagranicy. Pierwszy warunek został spełniony połowicznie, drugi w niewielkim procencie. Nawet jeśli gdynianie dokonają zapowiadanych dwóch zagranicznych wzmocnień wówczas bilansem obcokrajowców zrównają się z pierwszymi sezonami w TBL. W tym wypadku powrót do korzeni nie oznacza wcale wyjścia na prostą, a raczej powinien być kojarzony ze spięciem klamrą osiągnięć z przestrzeni minionych 15 lat i dużym krokiem w tył.

Czy to już koniec wielkiego Prokomu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: