Sport.pl

Przemysław Zamojski z Asseco Prokom Gdynia: Chcemy się spotkać w połowie drogi

- Nikt z nas nie wie, co przyniesie przyszłość, na razie staramy się porozumieć z szefami klubu, spotkać się w połowie drogi - mówi o ciężkiej sytuacji w Asseco Prokom Gdynia jeden z liderów mistrza Polski Przemysław Zamojski.
W przegranych 65:78 derbach Trójmiasta z Treflem Sopot Zamojski był jednym z najlepszych zawodników Prokomu. Choć to m.in. jego najmocniej dotykają finansowe cięcia w drużynie, Zamojski rzucił 14 pkt., miał pięć zbiórek, grał aż blisko 38 minut.

- To był dla nas ciężki mecz, bo w ostatnich dniach sporo się w naszym klubie działo i na pewno mogło to mieć delikatny wpływ na naszą postawę. Mimo to staraliśmy się walczyć, myślę, że było to widać. W pewnym momencie czwartej kwarty doszliśmy już nawet Trefl na sześć punktów [nawet na cztery - 56:60], ale po kolejnych udanych akcjach sopocian nie byliśmy już w stanie wrócić do gry - mówi Zamojski.

Czy Zamojski zamierza opuścić zespół z Gdyni? - Zawsze jest taka ewentualność, życie układa się różnie, ale na razie staram się o tym nie myśleć. Trzymamy się razem, jako drużyna, a poza tym staramy się porozumieć z szefami klubu, spotkać w połowie drogi. Nie dostaliśmy jeszcze żadnych konkretnych papierów, tak naprawdę nikt z nas jeszcze nie wie, co przyniesie przyszłość - dodał Zamojski, który jeszcze w tym sezonie był zawodnikiem... Trefla. - To dziwna sytuacja, nigdy wcześniej tak nie miałem, że w jednym sezonie gram przeciwko swojemu byłemu już klubowi, ale jakoś musiałem sobie z tym poradzić.

Więcej o: