Sport.pl

Przemysław Zamojski miał ofertę ze Stelmetu Zielona Góra, ale wolał zostać w Asseco Prokom Gdynia

Przemysław Zamojski to jeden z trzech koszykarzy, który w wyniku problemów finansowych Asseco Prokom Gdynia otrzymał propozycję obniżki kontraktu. Był nawet bliski opuszczenia Gdyni i gry w Stelmecie Zielona Góra. - Rozmowy były bardzo konkretne, i to było jedyne miejsce, gdzie mogłem odejść - mówi Zamojski.
Wycofanie się Ryszarda Krauzego z finansowania drużyny Asseco Prokom wywołało lawinę spekulacji na temat przyszłości gdyńskiej drużyny. Ciężar wspierania zespołu wzięła na swoje barki firma Asseco Poland, ale ta zapowiedziała ograniczenie wydatków. Koszykarzom zaproponowano drastyczne obniżenie pensji - w trzech przypadkach, nawet o 50%. Ofiarą cięć byli: Łukasz Koszarek, Przemysław Zamojski oraz Adam Hrycaniuk. Wszyscy nosili się z zamiarem opuszczenia Gdyni. Ich agenci rozmawiali z innymi klubami, a zawodnicy oczekiwali na zgodę Asseco. Ostatecznie odszedł tylko Koszarek. Zamojski przymierzany był do Stelmetu Zielona Góra, Hrycaniuk do Trefla Sopot, ale obaj zostali.

- Przyznaję, że Stelmet był blisko. Rozmowy były bardzo konkretne i to było jedyne miejsce, gdzie mogłem odejść. Nie będę ukrywał, że ta burza się rozpętała. Sytuacja wyglądała tak, a nie inaczej. Nie do końca było to prowadzone w taki sposób, jak zwykle, czyli "po cichu". Nie żałuję tego, że nie odszedłem do Stelmetu, i cieszę się, że zostaję tutaj, w Gdyni. W tym klubie gram już przecież od początku swojej kariery - podkreśla Zamojski w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.

"Zamoj" do klubu z Winnego Grodu miał trafić na zasadzie wymiany z Łukaszem Sewerynem. Ale i ta koncepcja upadła.

- Były prowadzone rozmowy. Wiadomo, że każdy klub chciał skorzystać na tym i zabezpieczyć się na kolejne miesiące. Każdy chce osiągać wyniki i dlatego zatrudnia się jak najlepszych zawodników, jacy są dostępni na rynku - potwierdza koszykarz Asseco Prokom, który nie tak dawno grał jeszcze w Treflu.

Zamojski nie kryje, że był gotowy do wyjazdu. Przez jakiś czas nawet nosił się z takim zamiarem. Co zadecydowało, że wolał zostać w Gdyni?

- Dochodziły do nas takie głosy, że musimy sobie poszukać nowych klubów. Tak to wyglądało przez dłuższy czas, aż wreszcie pan Sęczkowski znalazł czas i porozmawiał z nami na spokojnie, to udało się znaleźć to porozumienie - wyjaśnia rzucający obrońca.

Cały wywiad z Zamojskim przeczytasz w portalu SportoweFakty.pl.

Zamojski zrobił dobrze zostając w Gdyni? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o:
Skomentuj:
Przemysław Zamojski miał ofertę ze Stelmetu Zielona Góra, ale wolał zostać w Asseco Prokom Gdynia
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX