Grzegorz Kubicki: Kosz na Pomorzu - ciągle nr 1

- Nie chcę zaklinać rzeczywistości i udawać, że w trójmiejskiej koszykówce cały czas jest super, ale nasze obie drużyny stać na wielkie rzeczy (Trefl udowodnił to choćby w ostatnim Superpucharze), walkę nie tylko o pojedyncze wygrane, ale i czołówkę ligi. W poprzednim sezonie wiele mówiło się o upadku Prokomu (kiedy odszedł Krauze) czy kłopotach Trefla. Ale kto ich nie ma... - pisze Grzegorz Kubicki z trojmiasto.sport.pl.
Zabijcie mnie, ale w tym sezonie to Pomorze znów będzie zagłębiem polskiej koszykówki. Wiem, że ostatnio nie było nas nawet w półfinale, wiem, że minęły już czasu wypchanego portfela Prokomu i Milana Gurovicia, Davida Logana czy Qyntela Woodsa na parkiecie. Ale mimo to jestem przekonany, że sezon koszykarzy zapowiada się u nas pasjonująco.

Pomorze nadal stoi koszykówką. W Trójmieście grają Trefl i Asseco, w regionie są Energa Czarni i Polpharma. Cała Polska nadal może nam pozazdrościć najbardziej prestiżowych w lidze derbów Trójmiasta (tylko na przedsezonowym sparingu w Ergo Arenie było ok. 2 tys. widzów), również mecze trójmiejskich drużyn z zespołami ze Słupska czy Starogardu jak zwykle będą pełne emocji. To u nas skupia się największa dawka wrażeń, oczekiwanych przeżyć, a może także sukcesów?

Odcinając się od przeszłości, nawet tej niedalekiej, kiedy w czerwcu 2012 r. w finale grały drużyny z Gdyni i Sopotu, odważę się zawyrokować, że obie drużyny z Trójmiasta mają szansę na medale także w tym sezonie.

Podstawy ku temu mają zwłaszcza w Sopocie, gdzie trwa kolejny etap rozsądnego i sportowo-biznesowo uzasadnionego budowania zespołu, który zna (i może pokazać) swoją wartość. Choć Trefl nie ma czołowego budżetu w lidze, choć stracił ikonę Dylewicza, to jednak Jeter, Waczyński, Gadri-Nicholson czy trener Maskoliunas (świetny ruch marketingowy) gwarantują walkę o czołówkę ligi i emocje w oby jak najpełniej wypełnionej Ergo Arenie.

Teoretycznie mniejsze możliwości mają w Gdyni, gdzie nie ma już zespołu zbudowanego z portfela Ryszarda Krauzego. Nie ma już Gurovicia, Woodsa czy Logana, ale czy na pewno to oznacza, że zaczynające niejako od zera Asseco jest skazane na porażkę? Wcale nie. Mądrze zbudowany i prowadzony zespół stać w tym sezonie na niejedną niespodziankę, a uwzględniając poziom polskiej ligi - nawet na walkę o medal.

Nie chcę zaklinać rzeczywistości i udawać, że w trójmiejskiej koszykówce cały czas jest super, ale nasze obie drużyny stać na wielkie rzeczy (Trefl udowodnił to choćby w ostatnim Superpucharze), walkę nie tylko o pojedyncze wygrane, ale i czołówkę ligi.

W poprzednim sezonie wiele mówiło się o upadku Prokomu (kiedy odszedł Krauze) czy kłopotach Trefla. Ale kto ich nie ma... Wierzę, że w rozpoczynających się w sobotę rozgrywkach obie drużyny dostarczą nam niezapomnianych emocji, znów rekordowych pod względem frekwencji derbów i sukcesów na koniec sezonu. Nawet jeśli nie przeżyjemy znów pasjonującego, derbowego, trójmiejskiego finału (ciężko będzie się przebić naraz przez budżety i Zielonej Góry i Zgorzelca), to liczę, że Pomorze będzie kipiało emocjami i po raz kolejny udowodni, że żaden region w Polsce nie umie i nie przeżywa koszykówki tak mocno jak my.

Jak oceniasz szanse trójmiejskich klubów w TBL? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »