Sport.pl

Asseco przespało pierwszą połowę. "Będą zmiany w wyjściowej piątce"

Gdynianie w drugim meczu z rzędu przespali pierwszą połowę i po przerwie musieli gonić wynik. Tydzień temu pogoń za Polpharmą Starogard Gdański okazała się nieskuteczna. Podobnie było z Kotwicą Kołobrzeg, z którą po dwóch kwartach Asseco przegrywało 30:49. Trener David Dedek zapowiada zmiany w wyjściowej piątce.
Kotwica wygrała w Gdyni 87:81 (relacja i zdjęcia tutaj), a Dedek największe pretensje do swoich podopiecznych miał za słabe otwarcie spotkania. Już po kilku minutach zespół z Kołobrzegu wypracował przewagę, którą w kolejnych minutach tylko powiększał.

- Goście zagrali dobry mecz na wysokiej skuteczności w ataku, szczególnie w I połowie. To zadecydowało o naszej porażce. Poza tym nie da się wygrać meczu, gdy w pierwszej połowie ma się aż 10 strat. Spotkanie przegraliśmy w pierwszej połowie. Po przerwie graliśmy lepiej, byliśmy skuteczniejsi, mieliśmy dwa razy mniej strat, dzięki czemu wróciliśmy do gry. Jednak w pewnym momencie trójka Grzegorza Arabasa zrobiła różnicę. Wywalczyli przewagę, której nie byliśmy w stanie zniwelować. Mimo tego, że przegraliśmy kibice wspierali nas do końca - mówił szkoleniowiec Asseco.

Jego zdaniem na początku meczu gdynianom zabrakło energii w grze.

- Faktycznie w mecz weszliśmy na niskiej intensywności. Musimy to poprawić w kolejnych spotkaniach. Na pewno będę musiał zmienić wyjściową piątkę, bo nie pierwszy raz przegrywamy w wyniku przespanego początku meczu. Z Kotwicą i Polpharmą pierwsze połowy w naszym wykonaniu były bardzo słabe. Dlatego zmiany w piątce są nieodzowne - przyznał Dedek.

Gdynianie dali się zdominować w strefie podkoszowej. Na dużo pozwalali też przyjezdnym na obwodzie. Jordan Callahan, Grzegorz Arabas i spółka skrzętnie z tego korzystali. W efekcie trafili jedenaście trójek.

- Kotwica to zespół, który praktycznie na wszystkich pozycjach ma bardzo dobrych shooterów. Grając z nimi musieliśmy się zdecydować, czy zamknąć im pole 3 sekund, czy nie pozwolić rzucić z obwodu. Niestety, nasi przeciwnicy mieli łatwą drogę do kosza. Celnie rzucali za trzy i umiejętnie penetrowali pod koszem. W dodatku szybko przemieszczali się w ataku, trzy razy zagrali fastbreaka. Nie mamy wpływu na to, że trafiali trójki przez ręce. Problemem było natomiast co innego. Kotwica miała za dużo otwartych pozycji z dystansu. Błędy w obronie to nie wina taktyki, tylko defensywy - analizował Dedek.

Od porażki gdyńskiej drużyny nie uchronił nawet zdobywca double-double Piotr Szczotka. Skrzydłowy Asseco zdobył 17 punktów i dołożył do tego 13 zbiórek.

- Po takim meczu statystyki indywidualne można wyrzuć do kosza. Kotwica narzuciła nam swój styl gry. Powinniśmy ich naciskać. Byli dobrze dysponowani rzutowo. Walczymy jednak dalej. Fajnie, że kibice nas wspierają. Aż miło się gra, dziękujemy im za to - mówił Szczotka.

Czy porażka Asseco z Kotwicą to niespodzianka? Podyskutuj na Facebooku trojmiasto.sport.pl! »


Więcej o: