Sport.pl

Asseco idzie dobrą drogą?

Koszykarze Asseco przełamali serię trzech kolejnych meczów. Symptomy poprawy w grze gdyńskiej drużyny były już widoczne w Słupsku, ale podopiecznym Davida Dedka nie starczyło sił na walkę do końca z faworyzowaną Energą Czarnymi Słupsk. Przeciwko Rosie gdynianie zbliżyli się do poziomu, jakiego oczekuje od nich słoweński szkoleniowiec.
Nie oznacza to, że z Rosą było łatwo. Końcowy wynik 84:78 Dedek przyjął jednak z zadowoleniem.

- W pierwszej połowie dużym problemem były dla nas rzuty z obwodu. Dwukrotnie w końcówkach kwart traciliśmy w ten sposób punkty [przy stanie 22:19 i 37:36 dla Asseco - przyp. red.]. Pozwoliliśmy przeciwnikom na rzuty z czystych pozycji, przez co wynik cały czas był na styku - mówił szkoleniowiec Asseco.

- Początek drugiej połowy mieliśmy słaby, ale potem zaczęliśmy grać twardo w obronie. Sporo punktów zdobywaliśmy po szybkich atakach lub akcjach pick and roll - dodał Dedek.

Trener Asseco mógł być zadowolony, gdyż jego zespół z meczu na mecz popełnia coraz mniej własnych błędów.

- Mieliśmy tylko dziesięć strat. To jeden z czynników, dzięki któremu wygraliśmy ten mecz - przyznał Słoweniec.

- Rosa grała szybką koszykówkę. Trafili 15 "trójek" przy 50-proc. skuteczności z dystansu. Wiele z tych rzutów było przez ręce. To był dla nas ciężki mecz. Z jednej strony przeciwstawiliśmy się w strefie podkoszowej, ale z drugiej nie potrafiliśmy powstrzymać ich na obwodzie. Jednak to wystarczyło, aby wygrać z Rosą - podsumował Dedek.

Dedek ma prawo być zadowolony z ostatniego meczu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: