Sport.pl

Asseco postrachem czołowych drużyn w lidze?

Niewiele brakowało, a koszykarze Asseco w ciągu tygodnia byliby sprawcami dwóch sensacji. Za takie uznano by wygrane z mistrzem i wicemistrzem Polski. Tymczasem ze Stelmetem Zielona Góra gdynianie przegrali jednym punktem, a Turów Zgorzelec wysoko pokonali 68:52. Podopieczni Davida Dedka stali się specjalistami od gry z czołowymi drużynami w lidze?
Przeciwko Turowowi Asseco rozegrało bardzo dobre spotkanie . Na tle wicemistrzów Polski zespół Davida Dedka wyglądał jak drużyna kompletna. Mimo efektownego zwycięstwa szkoleniowiec gdynian zachował spokój.

- Nie jestem od tego, żeby dużo mówić. Swoją pracę zamierzam wykonać z zespołem na treningach, a potem na meczu. Chcę pomóc tym młodym zawodnikom w grze na wysokim poziomie. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku. Dobra praca przynosi efekty - podkreśla Słoweniec.

Najjaśniejszymi postaciami Asseco w piątkowy wieczór byli A.J. Walton oraz Fiodor Dmitriew. Amerykanin grał mecz życia, jego żywiołowa gra wzbudzała aplauz na trybunach. Rosjanin w ważnym momencie trafił trójkę, czym dał sygnał do ataku.

- Naszą wygraną można rozpatrywać w tym kontekście indywidualnych, ale ja jestem zwolennikiem innego podejścia. Najpierw zaznaczę, że zawodnicy, którzy mieli dawać przykład, to robią - mówi Dedek w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. I wylicza zasługi wszystkich swoich koszykarzy.

- Z Turowem pokazaliśmy, że stanowimy zespół. Nie tylko ważny rzut oddał Fiodor, punkty zdobywał Walton... Naszą grę w pewnym momencie pociągnęli Filip Matczak, Sebastian Kowalczyk czy Roman Szymański, który miał 9 zbiórek w 13 i pół minuty. To naprawdę superwynik. Rzut Kowalczyka w pierwszej kwarcie dał nam prowadzenie (10:8), po przerwie z kolei pociągnął grę Asseco w ataku, a w obronie miał ważny przechwyt. Jak widać, akcenty rozłożyły się na wszystkich zawodników - podkreśla szkoleniowiec.

Podopieczni Davida Dedka w ostatnim czasie stali się prawdziwym postrachem czołowych zespołów ligi. Niedawno omal nie wygrali na wyjeździe ze Stelmetem, przegrywając jednym punktem, teraz z kwitkiem odprawili uczestnika ligi VTB. Ten sezon pokazuje, że gdynianom łatwo się gra w meczach, w których nikt na nich nie stawia. Z czego to wynika? Asseco gra koszykówkę nieprzewidywalną, szybką, intensywną. Taki styl jest ciężki do rozszyfrowania dla przeciwników.

Swoją wyższość nad Turowem gdynianie udowodnili po przerwie. W pierwszych dwóch kwartach obie drużyny szły łeb w łeb, w trzeciej lekką przewagę zyskało Asseco. Ostatnia ćwiartka to już popis gospodarzy, a zwłaszcza bohatera wieczoru, czyli Waltona.

- Turów jest w trudnym momencie. Grają po dwa mecze w tygodniu. Po koszykarzach widać zmęczenie. Mają z tym problem. Podobnie jak Stelmet Zielona Góra. Ciężko dostosować się do gry na dwóch frontach. Mówię tu nie tylko o samych meczach, ale przecież trzeba też sporo jeździć. Nie ma czasu na odpoczynek, na regenerację. W pewnym momencie taka drużyna musi wpaść w dołek - wyjaśnia Dedek.

Niewykluczone, że w nowym roku siła Asseco wzrośnie. Mówi się o transferach w gdyńskim zespole.

- Ludzie lubią mówić różne rzeczy. Ja na ich miejscu poczekałbym na rozwój wypadków - ucina Dedek.



Więcej o: