Sport.pl

Trener Asseco: Zaskoczyliśmy na plus. Nikt nie spodziewał się, że wygramy tyle meczów

- Solidna praca z młodzieżą wcześniej czy później da efekty. Zresztą już to widać. Nikt nie spodziewał się, że Asseco wygra tyle meczów. Pewnie, że najłatwiej kupić pięciu obcokrajowców i non stop grać nimi. Ja jednak uważam, że nie tędy droga - mówi David Dedek trener Asseco Gdynia.
- Jeśli mam ocenić ten sezon od początku, to uważam, że jest on dla nas udany. Przyjęliśmy pewną filozofię, której wdrożenie wymaga czasu, a proces "odmłodzenia" zespołu i ogrywania zdolnej młodzieży w lidze przebiega po naszej myśli. Wiele meczów pokazało, że idziemy w dobrym kierunku, z czego bardzo się cieszę - mówi Dedek w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Wystarczy policzyć, ile minut grają nasi 20-latkowie czy ich starsi o dwa, trzy lata koledzy. Nikt w lidze tak masowo nie stawia na młodych zawodników. I efekty są widoczne co mecz. W drugiej części sezonu więcej będzie grał też Przemysław Żołnierewicz - podkreśla szkoleniowiec Asseco. Jego zespół to mieszanka młodości z rutyną. Ci pierwsi powoli zaczynają odgrywać coraz ważniejszą rolę w drużynie. A.J. Walton to najlepszy strzelec, dobre zmiany daje Sebastian Kowalczyk. Nadal jednak gdynianie dobre mecze przeplatają ze słabszymi. Niedawno pewnie pokonali wicemistrzów Polski, PGE Turów Zgorzelec, a następnie byli tłem dla Trefla Sopot w derbach Trójmiasta. Z kolei w ostatniej kolejce gdynianie, mając wygraną na wyciągnięcie ręki, pozwolili AZS Koszalin odrobić straty i w efekcie ulec gospodarzom po dogrywce 84:90.

- Z Treflem zagraliśmy słaby mecz - podkreśla Dedek. - W niedzielę [w Koszalinie - przyp. red] graliśmy bardzo dobrze przez 39 minut z dużym okładem. Mój zespół realizował na boisku wszystkie założenia. Prezentowaliśmy dokładnie to, czego oczekiwałem. Niestety kilka poważnych błędów w końcówce zaważyło o porażce. Błędy nie wzięły się znikąd - mamy najmłodsze "jedynki" w całej lidze. W kluczowych momentach Kowalczykowi oraz Waltonowi zabrakło boiskowego cwaniactwa. Dlatego nie rozdzierałbym szat. Takie mecz i emocjonujące końcówki kształtują charakter młodego zawodnika. W przyszłości podobne błędy już się nie powtórzą. Jest tylko jedna droga ku temu - nauka, nauka i jeszcze raz nauka - zaznacza szkoleniowiec Asseco.

Słoweniec swój optymizm buduje na bazie ostatnich występów drużyny. Największym pozytywem według niego jest jakościowa poprawa gry Asseco.

- Wracając do meczu z AZS, dostrzegłem pozytywne zjawisko. Do pewnego momentu piłka ładnie chodziła z rąk do rąk. Nie było gry indywidualnej, dużo graliśmy zespołowo. Nie przegraliśmy, bo byliśmy gorsi. Przegraliśmy przez błędy. Dobra, ktoś może powiedzieć - skoro w Asseco tak stawia się na młodzież, to dlaczego tyle grają starsi? Spokojnie. Krok po kroku wprowadzamy młodzież, budujemy ich mentalność zwycięzców, umiejętności. Dlatego uważam, że więcej można wynieść z meczu, który jest na styk, decydują niuanse, niż z takiego, kiedy prowadzimy 20,30 punktami. To bezcenne doświadczenie, które w przypadku A.J i Kowalczyka powinno zaprocentować - tłumaczy szkoleniowiec, który od niedzieli ma do dyspozycji nowego podkoszowego. Litwin Ovidijus Galkidas powinien rozwiązać problem Dedka z obsadą "5". Po rozwiązaniu kontraktu z Filipem Zekaviciciem jedynym środkowym był młody Roman Szymański.

- Galdikas pasuje do naszej koncepcji. Ma duży potencjał, ale musimy go doszlifować. Uważam, że jeszcze w tym sezonie pokaże próbkę swoich umiejętności - ocenia Dedek.

Trener Asseco jest zbudowany postawą zespołu, który po 12 meczach ma bilans czterech zwycięstw i ośmiu porażek.

- Nikt nie spodziewał się, że wygramy tyle meczów. Ale moim zdaniem to nie koniec. W kolejnych spotkaniach pokażemy się z lepszej strony. Wyznajemy zasadą małych kroczków. Solidna praca z młodzieżą wcześniej czy później da efekty. Nie od razu stworzy się z nich silną drużynę. Pewnie, że najłatwiej kupić pięciu obcokrajowców i non stop grać nimi. Ja jednak uważam, że nie tędy droga - kończy Dedek.

Jak oceniasz postawę Asseco w pierwszej części sezonu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: