Sport.pl

Rekordowy Walton i najlepszy mecz Asseco w sezonie

- Skoro po meczu z AZS Koszalin mówiłem, że był to nasz najlepszy mecz mimo porażki, to z Anwilem bez wątpienia zagraliśmy jeszcze lepiej - przyznał David Dedek, trener Asseco Gdynia. Szkoleniowiec gdyńskiej drużyny zwrócił uwagę na zespołową postawę swoich podopiecznych, w której brylował zwłaszcza A.J. Walton. Amerykanin miał rekordową liczbę 14 asyst.
Gdynianie od początku niedzielnego spotkania grali agresywnie w obronie, wywierając presję na rywalu, szybko w ataku i - co ważne - bardzo zespołowo. Wynik po pierwszej kwarcie oscylował w graniach remisu tylko dlatego, że fantastycznie rzucał Deividas Dulkys. Swoją wyższość Asseco udokumentowało dopiero w ostatnich dziesięciu minutach.

- Anwil zagrał twardą koszykówkę, postawił nam wysokie wymagania, przez co wygrana smakuje jeszcze bardziej. Oprócz problemów z zatrzymaniem Deividasa Dulkysa [w pierwszej kwarcie zdobył 15 punktów - przyp. red] i problemami ze zbiórkami w drugiej kwarcie dobrze dzieliliśmy się piłką - powiedział Dedek.

Najbardziej przewagę jego drużyny oddały statystyki drużynowe.

- Mieliśmy 22 asysty, co jest wymowne. Skoro po meczu z AZS Koszalin mówiłem, że był to nasz najlepszy mecz mimo porażki, to z Anwilem bez wątpienia zagraliśmy jeszcze lepiej. Każdy z moich zawodników pokazał na boisku dobrą koszykówkę - dodał szkoleniowiec gdyńskiej drużyny.

Dość powiedzieć, że sam A.J. Walton miał aż 14 asyst, co jest rekordem tego sezonu. Niektóre zagrania amerykańskiego rozgrywającego znamionują dużą klasę koszykarza. Mimo że Walton dopiero uczy się zawodowej koszykówki, to już teraz szuka nieszablonowych rozwiązań w ofensywie. W drugiej połowie A.J.W uruchomił nawet posępnego do tej pory pod koszem Ovidijusa Galkidasa. Litwin dostawał od Walton piłki wprost "na nos".

- Czujemy satysfakcję, że po przegranej na własne życzenie z AZS Koszalin potrafiliśmy się odbudować. Nie spuściliśmy głów i podeszliśmy do meczu skoncentrowani w 100 procentach - przyznał Przemysław Frasunkiewicz, autor ośmiu punktów, w tym ważnej trójki przy stanie 60:60, po której Asseco odskoczyło na trzy punkty.

- Wygrana cieszy też dlatego, że w tym sezonie przegraliśmy już kilka wcześniejszych meczów z Anwilem. I zawsze nam czegoś brakowało. Trener nas uczulał, że jeśli chcemy wygrywać w drużynami z samego szczytu, to nie możemy sobie pozwolić nawet na minutę zwątpienia czy głupoty. Z Anwilem utrzymaliśmy wysoki poziom koncentracji przez pełne cztery kwarty - dodał Frasunkiewicz.

Asseco z bilansem pięciu zwycięstw i ośmiu porażek zajmuje 9. miejsce. Do miejsca ósmego, gwarantującego grę w play-offach, gdynianie tracą jeden punkt.

Czy Asseco sprawi w tym sezonie jeszcze jakąś niespodziankę? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: