Sport.pl

Każda seria ma swój koniec. Asseco zginęło od własnej broni

Koniec zwycięskiej passy Asseco. Serię gdyńskich koszykarzy przerwał zespół Energi Czarnych. O porażce podopiecznych Davida Dedka przesądziła trzecia kwarta, w której zostali skarceni trójkami, czyli swoją najsilniejszą bronią w ostatnich meczach. - Nie trafialiśmy dużej ilości otwartych rzutów z dystansu - mówił trener David Dedek.
Siłą Asseco w poprzednich spotkaniach były rzuty z dystansu. M.in. wysoki procent skuteczności zza linii 6,25 pozwolił koszykarzom z Gdyni pokonać Anwil Włocławek, Stabill Jezioro Tarnobrzeg, Polpharmę Starogard Gdański oraz Kotwicę Kołobrzeg. Ale już z Energą Czarnymi najmocniejsza broń gdynian nie funkcjonowała należycie. Gdynianie trafili sześć "trójek" na 31 oddanych rzutów.

- W pierwszej połowie graliśmy pozytywnie. Nie mogliśmy trafić rzutów z dystansu, co sprawiało nam sporo problemów, ale toczyliśmy wyrównaną walkę. W trzeciej kwarcie rywal pokazał klasę, a zwłaszcza Roderick Trice, który zrobił przewagę. W czwartej części spotkania staraliśmy się wrócić do gry, ale się nie udało. Nie trafialiśmy dużej ilości otwartych rzutów z dystansu. Ponadto zbyt łatwo daliśmy odjechać przeciwnikowi po zmianie stron. Teraz jesteśmy w fazie meczów z górą tabeli, więc nasz młody zespół czeka trudna próba, w której każda wygrana będzie niespodzianką - przyznał David Dedek.

Kluczowy dla losów spotkania był okres gry między 21. a 30. minutą spotkania. Goście rzucili wówczas 4 trójki, w dodatku często trafiali także z półdystansu.

- W trzeciej kwarcie daliśmy Czarnym za dużo swobody, a oni to wykorzystali. Przestaliśmy dobrze bronić. Mimo szczerych chęci odwrócenia wyników w ostatniej części meczu zabrakło sił na dogonienie rywala - mówił Filip Matczak, który jako jedyny z koszykarzy Asseco miał dodatni współczynnik +/-.

- Co do postawy nowego gracza Czarnych Zimmermana, to jego gra nie była wielką niespodzianką. Nie uważam jednak, aby to on, Trice czy Taylor zadecydowali o wyniku. Po prostu poza trzecią kwartą zawsze udawało się zatrzymywać przeciwników na niskiej skuteczności rzutów z gry. Gdy tego nie zrobiliśmy, rywale odskoczyli. Praktycznie co rzucali, to trafiali - dodał Dedek.

Czy postawa koszykarzy Asseco w tym sezonie to niespodzianka? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: