Sport.pl

Asseco wróciło do sprawdzonej gry z poprzedniego sezonu?

We Włocławku koszykarze Asseco wrócili do stylu gry, jaki prezentowali w poprzednim sezonie, czyli agresywnej obrony, i dzięki temu wygrali na wyjeździe z faworyzowanym Anwilem.
O szczelnej defensywie gdynian było już głośno w minionych rozgrywkach. Sezon zasadniczy podopieczni Davida Dedka zakończyli jako najlepiej broniący zespół w lidze. Pokonali wtedy m.in. Anwil, Śląsk Wrocław, PGE Turów Zgorzelec. A z Polpharmą Starogard Gdański dali sobie rzucić zaledwie 45 punktów, co było rekordem sezonu.

Obecny sezon Asseco rozpoczęło od porażki 70:86 na wyjeździe z AZS Koszalin, ale już w drugiej kolejce gdynianie postawili się Anwilowi. Na tyle mocno, że wygrali na gorącym terenie, w dodatku pozwolili gospodarzom na zdobycie jedynie 58 oczek. Druzgocący dla gospodarzy przebieg miała trzecia kwarta. W niej zdobyli dziewięć punktów przy 25 gości.

- Moi zawodnicy włożyli w ten mecz mnóstwo energii. Zagraliśmy najlepiej, jak potrafimy w tym momencie. Bardzo się cieszę, że mimo kontuzji Przemysława Frasunkiewicza młodzi zawodnicy go zastępujący pokazali charakter i dużą chęć walki. Jestem podwójne zadowolony z tego zwycięstwa - powiedział Dedek.

- To był twardy mecz. Spotkanie zakończyło się dość niskim wynikiem, a to wynikało z naszej gry - dodał z kolei A.J. Walton, zdobywca 11 punktów.

Anwil oddał w meczu aż 26 rzutów za trzy. Trafił tylko trzy.

- Zawsze, gdy przeciwnik nie trafia, to można mówić o szczęściu. Prawda jest taka, że mamy bardzo młody zespół i z jednej strony dużo przestrzelonych rzutów Anwilu wynikało z taktyki, ale niektóre rzuty to efekt naszych błędów w obronie. Martwi mnie co innego - Anwil miał 13 zbiórek w ataku. Na tym elemencie będziemy musieli się skupić w przyszłości - podkreślił szkoleniowiec Asseco.

- Podobało mi się to, że dużo rzeczy z treningów przełożyliśmy na boisko. Są jednak rzeczy, nad którymi nadal musimy pracować - podsumował Dedek.

DO SOPOTU PRZYJADĄ NAJPIĘKNIEJSZE CHEERLEADERKI PLAŻOWE NA ŚWIECIE [ZDJĘCIA]


Więcej o: