Asseco górą w derbach Trójmiasta. Bezradny Trefl brutalnie zbity we własnej hali [RELACJA + ZDJĘCIA]

W 26. derbach Trójmiasta Trefl Sopot przegrał w Ergo Arenie z Asseco Gdynia 51:73. O ile początek był w miarę wyrównany, o tyle od drugiej kwarty gospodarzy praktycznie nie było na parkiecie. Gości do wygranej poprowadził Anthony Hickey, a także świetna gra defensywna całego zespołu.

Polub nas na Facebooku

W tym sezonie Trefl większość meczów rozgrywać będzie w sopockiej hali 100-lecia. Jednak przy okazji "hitowych" spotkań, te przenoszone będą do Ergo Areny. Nie inaczej było w przypadku derbów, choć frekwencja na kolana nie rzuciła. Na trybunach znalazło się około 3 tys. kibiców, w tym blisko stuoosobowa grupa fanów z Gdyni.

Tak naprawdę złe wieści z sopockiego klubu nadeszły już w tygodniu poprzedzającym derby. W ostatnim sparingu z Anwilem Włocławek kontuzji kolana doznał bowiem Ater Majok. Jak się okazało, Sudańczyk będzie pauzował przez blisko miesiąc. Zawodnik i tak może mówić o szczęściu, gdyż początkowo podejrzewano nawet zerwanie więzadła pobocznego w kolanie.

Do przerwy bardzo pewnie prowadziło Asseco, które rządziło w strefie podkoszowej, a także wykorzystywało straty Trefla i zdobyło sporo punktów po kontratakach. Podopieczni Zorana Marticia utrzymywali kroku rywalom jedynie w pierwszej kwarcie. Im dalej w las, tym gorzej...

Jeśli jednak pierwsza połowa była w wykonaniu Trefla słaba, druga była wręcz fatalna. Asseco nie pozwalało kompletnie na nic. Sopocianie próbowali szarżować pod kosz, jednak byli w większości przypadków skutecznie powstrzymywani. Przyjezdni momentalnie kontrowali, zazwyczaj skutecznie, a pierwszoplanowe role odgrywali Anthony Hickey i Filip Matczak. Czwarta kwarta to już gra na zupełnym luzie z obu stron.

Sopocianie rzucali na słabej, 27-procentowej skuteczności. Goście spisywali się w tym aspekcie znacznie lepiej (43 proc.). Obie drużyny większość punktów zdobyły ze strefy podkoszowej, rzadko próbując trafiać z półdystansu, nie mówiąc już o rzutach zza łuku.

Sam mecz nie stał na wysokim poziomie. Obie ekipy zanotowały wiele niecelnych rzutów i widać było, że to dopiero pierwsza kolejka sezonu. O ile można mieć zastrzeżenia odnośnie stylu prezentowanego przez Asseco, to jednak najważniejsza jest wygrana, jakże prestiżowa. Z kolei Trefl zawiódł na całej linii. Trudno myśleć o korzystnym wyniku, gdy w drugiej i trzeciej kwarcie rzuca się łącznie piętnaście punktów.

Trefl Sopot - Asseco Gdynia 51:73 (14:17, 8:16, 9:18, 20:22)

Trefl: Dzierżak 0, Sikora 2, Dutkiewicz 10, Stefański 4, Bilinovac 5, Motylewski 2, Kulka3, Krefft 4, Kolenda 0, Duren 18, Surmacz 3

Asseco: Hickey 18, Kowalczyk 12, Matczak 10, Żołnierewicz 9, Kaplanović 0, Czerlonko 2, Frasunkiewicz 3, Ahmedović 4, Szczotka 6, Parzeński 9





TRENER ASSECO TANE SPASEV: JESTEM MENTOREM, A CHCIAŁBYM BYĆ DYKTATOREM