Najwyższe zwycięstwo w sezonie Asseco, Start Lublin rozbity w Gdyni [RELACJA]

Koszykarze Asseco Gdynia nie dali szans Wikanie Start Lublin i wygrali bardzo pewnie 83:52. Gdynianie okazali się lepsi od rywali we wszystkich czterech kwartach spotkania i nawet na chwilę nie dopuścili przeciwnika do myśli, że to oni mogą wyjść zwycięsko z tego starcia. Kolejne bardzo dobre zawody rozegrał Filip Matczak, który kończył mecz z 18-punktową zdobyczą.
Świetnie dysponowane od początku sezonu Asseco było zdecydowanym faworytem w starciu z zespołem z Lubelszczyzny. Gdyński klub przegrał tylko raz w pięciu meczach i plasował się wysoko w tabeli. W międzyczasie pokonał m.in. Turów Zgorzelec i Polski Cukier Toruń. Sytuacja gości wyglądała natomiast zgoła inaczej. W czterech spotkaniach odnieśli tylko jedno zwycięstwo, w dodatku z ostatnią Polpharmą Starogard Gdański. Mimo dzielącej oba zespoły różnicy punktowej Przemysław Żołnierewicz przekonywał, że zespół jest zmotywowany i nie zamierza nikogo lekceważyć.

Słowa zawodnika Asseco sprawdziły się już na samym początku spotkania. Gdynianie szybko osiągnęli przewagę na parkiecie za sprawą właśnie popularnego "Żołnierza", który szybko zdobył sześć punktów dla gospodarzy. Lublinianie w żaden sposób nie byli w stanie dorównać gospodarzom i wyraźnie odstawali od zawodników z nad morza.

Druga kwarta zaczęła się od niecelnych rzutów z obu stron. Blisko trzyminutową posuchę zakończył ładnym rzutem zza łuku Jakub Parzeński. Gdynianie grali skutecznie, sukcesywnie powiększając swoje prowadzenie. Podopieczni trenera Tane Spaseva spisywali się też bardzo dobrze w defensywie. Goście rzucali z nieprzygotowanych pozycji, popełniali straty i notowali proste błędy. Zawodnicy z Lublina nie mogli sobie poradzić z szybkością akcji żółto-niebieskich i nadziewali się na kontry. Te gospodarze wykorzystali bezbłędnie, w rezultacie prowadząc do przerwy różnicą 16 punktów.

Po przerwie zawodnicy Asseco zaserwowali swoim kibicom prawdziwy spektakl. Rezerwowy Djordje Kaplanović bardzo skrupulatnie wykorzystywał świetne podania Przemysława Frasunkiewicza i regularnie punktował. Gdynianie trafiali rzuty spod kosza jak i zarówno zza łuku. Gościom nie wychodziło praktycznie nic. Lublinianie mylili się nawet w rzutach osobistych. W wyniku tego koszykarze z Trójmiasta prowadzili już nawet różnicą 30 oczek.

W końcówce meczu przy bezpiecznej ponad 25-punktowej przewadze Asseco na placu gry pojawili się zawodnicy, którzy dostawali mniej szans na grę w drużynie macedońskiego menedżera. Mimo młodego wieku podwyższyli oni jeszcze prowadzenie żółto-niebieskich, które po ostatniej syrenie wynosiło 31 oczek.

Po raz pierwszy w tym sezonie kibice zgromadzeni w Gdynia Arena nie byli świadkami dramatycznej końcówki. Asseco grało bardzo skutecznie, trafiając wiele rzutów nie tylko za dwa, ale i za trzy punkty. Cieszyć trenera Spaseva może fakt, iż dziesięciu zawodników zapunktowało w tym spotkaniu. Połączenie młodej krwi z doświadczeniem jak na razie okazuje się strzałem w dziesiątkę.

Asseco Gdynia - Wikana Start Lublin 83:52

Kwarty: 15:9, 22:12, 26:16, 20:15

Asseco: Matczak 18, Żołnierewicz 13, Kowalczyk 12, Szczotka 10, Parzeński 7, Frasunkiewicz 7, Kaplanović 5, Hickey 4, Morozow 3, Frąckiewicz 2, Czerlonko 2, Kołodziej 0

Start: Kellogg 16, Chumakov 14, Myśliwiec 9, Jackson 4, Salamonik 4, Grzeliński 2, Poole 2, Czujkowski 1, Ciechociński 0.