Asseco gładko poległo w starciu z Anwilem

Z piłką Anthony Hickey

Z piłką Anthony Hickey (MIKOŁAJ KURAS)

Koszykarze gdyńskiego Asseco dostali tęgie lanie od Anwilu Włocławek 66:86. Podopieczni Tane Spaseva nie mieli swojego dnia, byli wyraźnie słabsi od rywala i w pełni zasłużenie przegrali.

Polub nas na Facebooku

Asseco nie było w tym meczu faworytem i nikt w Gdyni tego nie ukrywał. Goście z Włocławka od samego początku narzucili wysokie tempo i rzucali na wysokiej skuteczności. W pierwszej kwarcie gdynianie jeszcze dotrzymywali kroku przeciwnikowi, ale im dalej w mecz, tym gorzej.

Druga i trzecia kwarta do po prostu popis Anwilu. Ale też trzeba dodać, że nic nie dzieje się bez powodu. Asseco w całym meczu zanotowało aż 22 straty, co goście skrzętnie wykorzystywali.

Gospodarze mieli w tym spotkaniu jedną broń: rzuty z dystansu. Te wychodziły im naprawdę świetnie. Właśnie w ten sposób na początku czwartej kwarty udało się zniwelować straty do... czternastu punktów, po tym jak celnie z dystansu rzucali Anthony Hickey oraz Piotr Szczotka. Na ich nieszczęście Anwil momentalnie odpowiadał tym samym i w zasadzie nie było czego zbierać.

Asseco Gdynia - Anwil Włocławek 66:86

Kwarty: 16:22, 19:26, 17:25, 14:13

Asseco: Hickey 10, Konopatzki 0, Kowalczyk 13, Matczak 13, Żołnierewicz 6, Jankowski 0, Kaplanović 0, Czerlonko 0, Frasunkiewicz 7, Szczotka 5, Kołodziej 0, Parzeński 12 (10 zb.)

Anwil: Stelmach 16, Skibniewski 9, Bristol 0, Chyliński 11, Łączyński 8, Dmitriew 5, Diduszko 10, Tomaszek 1, Jelinek 17, Andjusić 9