Sport.pl

Euroliga. Jakie szanse ma Prokom z Olympiakosem?

Dziś Prokom gra pierwszy mecz o awans do Final Four Euroligi. Początek meczu o 21. Zapytaliśmy dziennikarzy, byłego trenera i byłego koszykarza drużyny mistrza Polski, jakie szanse ma drużyna z Gdyni.
George Manousidis

dziennikarz serwisu Eurobasket.com

- Olympiakos ma szczęście, że trafił na Prokom, bo nie powinien mieć kłopotów z wyeliminowaniem mistrza Polski. Droga na Final Four wydaje się naprawdę łatwa. Prokom czeka trudne zadanie, bo jeżeli miałbym wymienić gracza, którego drużyna z Gdyni musi się obawiać najbardziej, to miałbym kłopot. I to tylko dlatego, że jest ich wielu - Papaloukas, Bourousis, Kleiza, Childress, Teodosić czy Schortsanitis... Każdy z nich jest mocny, choć liderem zespołu jest z pewnością Papaloukas. Może nie rzuca on dużo punktów, ale ma największy wpływ na grę drużyny, jest jej szefem. Jakie widzę atuty po stronie Prokomu? Żadne. Szanuję drużynę mistrza Polski, ale musicie zrozumieć, że Olympiakos ma wygrać Euroligę i wyzwaniem dla niego będzie dopiero rywalizacja np. z Barceloną, a nie Prokomem.

Eugeniusz Kijewski

były trener Prokomu

- Można trochę żałować, że Prokomowi nie udało się zająć pierwszego miejsca w grupie w Top 16 i dzięki temu trafić na innego rywala niż Olympiakos. Z drugiej strony, powinniśmy cieszyć się z tego, co mamy. Polska drużyna w pierwszej ósemce Euroligi to duży sukces naszej koszykówki. W starciach z Olympiakosem, aby myśleć o awansie, trzeba zagrać trzy wspaniałe mecze. Słabość nawet czterech czy pięciu minut w meczu może być decydująca. Klucz leży w koncentracji.

Adam Wójcik

były koszykarz Prokomu

- Dwa pierwsze mecze Prokom zagra na wyjeździe, a halę Olympiakosu trudno jest zdobyć. Mi udało się tam wygrać z Prokomem w 2004 r., ale Olympiakos to teraz zupełnie inny zespół. Ma wartościowych graczy nawet na ławce rezerwowych. Pod koszem panuje Schortsanitis, świetny jest też obwód. Prokom pokazał jednak w tym sezonie, że potrafi wygrywać z najlepszymi. Wierze więc, że jeżeli uda mu się wygrać choć jeden z dwóch pierwszych meczów w Pireusie, to może awansować. Olympiakos jest w tym sezonie faworytem Euroligi, ale nawet największe zespoły mają też swoje minusy i trener Pacesas na pewno będzie się starał to wykorzystać.

Wojciech Michałowicz

komentator Canal+ Sport

- Grecy mają największe szanse na mistrzostwo Euroligi. To Dream Team, który potrafi grać zespołowo, co jest jego największym atutem. Przekłada się to na łatwość zwycięstw, które odnosi zwłaszcza u siebie, gdzie jeszcze nie przegrał. Hala Pokoju i Przyjaźni nie jest dla gości ani pokojowa, ani przyjazna. Być może cień szansy dla Prokomu leży w presji ciążącej na Olympiakosie. Zespół z Pireusu już teraz jest lepszy od odwiecznego rywala Panathinaikosu Ateny [odpadł w Top 16], ale przecież od przeszło 10 lat nie grał nawet w Final Four.

Rywal, który chciał Bryanta - Olympiakos »