Sport.pl

Euroliga. Świetny Prokom, wielki Olympiakos

Qyntel Woods był niesamowity, Prokom grał perfekcyjnie, ale do sensacji zabrakło jednej dobrej akcji. Olympiakos prowadzi w ćwierćfinale Euroligi 1:0.
Prokom miał kosmiczny początek - cztery punkty Ronniego Burrella, cztery Woodsa (w tym potężny wsad), trójka Davida Logana i po trzech i pół minutach mistrz Polski prowadził 11:0! Blisko 9 tys. ludzi w Hali Pokoju i Przyjaźni zamarło, a zszokowany szkoleniowiec gospodarzy Panagiotis Giannakis szybko poprosił o czas.

Trener Prokomu Tomas Pacesas zaskoczył wszystkich wypuszczając w pierwszej piątce Adama Łapetę. Mierzący 217 cm środkowy gra w tym sezonie niewiele (to był dopiero jego siódmy mecz), ale z Olympiakosem miał konkretne zadanie - zmęczyć ważącego 160 kg Sofoklisa Schortsanitisa, nazywanego w Grecji "Baby Shaq". I Łapeta zadanie wykonał. Potężny środkowy Olympiakosu nie rzucił w pierwszej kwarcie żadnego punktu (spudłował m.in. cztery wolne), a Łapeta dołożył jeszcze efektowny blok na Milosie Teodosiciu.

Gospodarze z mozołem odrabiali starty, ale nawet, kiedy już wyszli na prowadzenie (18:17), to po kilku sekundach i punktach Ratko Vardy je stracili. Prokom wiedział, że aby wygrać w Pireusie (w tym sezonie jeszcze nikomu się to nie udało) musi zagrać mecz perfekcyjny. I mistrzowie Polski właśnie tak grali.

Co z tego, że w greckim zespole szalał Josh Childress, skoro tym samym odpowiadał mu Woods. Co z tego, że po raz kolejny w tym sezonie świetny był Linas Kleiza (on i Childress mogli zostać w NBA, ale wybrali pieniądze Olympiakosu), skoro Ronnie Burrell długo nie był gorszy. A kiedy do zdobywania punktów w Prokomie włączył się Logan, mistrz Polski prowadził w 17. min 32:26, a w 22. nawet 43:35. Ale Grecy się obudzili. Zdobyli 10 pkt. z rzędu i choć Prokom szybko się podniósł, to po dwóch trójkach Teodosicia i jednej Kleizy zrobiło się gorąco.

Olympiakos prowadził 61:51, a zadymiona hala szalała. Grecy rozstrzelali się z dystansu, trafiali Kleiza, Scoonie Penn, Theodoros Papaloukas oraz Teodosić (wszystkie punkty rzucił w drugiej połowie!) i wydawało się, że Prokom nie jest w stanie odeprzeć takiej nawałnicy.

A jednak. Fantastycznie grał Woods, punktowali też inni i po trójce Logana gdynianie przegrywali już tylko 78:80 na minutę przed końcem. Kiedy za trzy spudłował Papaloukas, Prokom miał akcję nawet na sensacyjne zwycięstwo. Niestety, wchodzący na kosz Logan zgubił piłkę...

W ćwierćfinale gra się do trzech zwycięstw. Drugi mecz w czwartek o godz. 20 (transmisja w Canal+ Sport), znów w Pireusie.

Olympiakos Pireus 83

Asseco Prokom Gdynia 79

Kwarty: 18:19, 17:20, 25:15, 23:25.

Olympiakos: Kleiza 26 (4), Teodosić 21 (3), Childress 13, Penn 5 (1), Schortsanitis 2 oraz Bourousis 6, Mavrokefalides 4, Papaloukas 3 (1), Vujcić 2, Beverley 1, Halperin 0.

Prokom: Woods 23 (1), Burrell 14 (1), Logan 11 (3), Harrington 0, Łapeta 0 oraz Ewing 13 (2), Varda 12, Hrycaniuk 5, Szczotka 1, Jagla 0.