Sport.pl

Prokom - Anwil 93:86. Woods wchodzi do gry

W pierwszym meczu finałowym Qyntel Woods wcale nie zagrał genialnie, ale statystyki i tak miał powalające - 19 pkt, dziewięć zbiórek i osiem asyst
Woods grał przeciętnie w ćwierćfinale, słabo w półfinale, ale na mecze decydujące o mistrzostwie Polski najwyraźniej się zmobilizował. Niby znów niektóre akcje robił od niechcenia, zdarzały mu się proste błędy (pięć strat), ale dla Anwilu i tak był nie do zatrzymania. Zwłaszcza kiedy krył go Bartłomiej Wołoszyn. Woods już do przerwy miał 13 pkt, a w drugiej połowie w szybkim tempie zbliżał się do wyjątkowo rzadko spotykanego w naszej lidze triple-double (dwucyfrowy wynik w trzech statystykach). Ostatecznie mu się nie udało - zatrzymał się na dziewięciu zbiórkach i ośmiu asystach. - Cieszy mnie nasza zespołowa gra, zawodnicy chętnie dzielili się piłką - mówił trener Prokomu Tomas Pacesas, który myślał przede wszystkim o swoich największych gwiazdach. Woods razem z Davidem Loganem byli najlepszymi strzelcami Prokomu, a do tego uzbierali w sumie aż 14 asyst (pozostali gracze zaledwie trzy). - Woods i Logan to filary drużyny z Gdyni. Jeżeli obaj grają na swoim wysokim poziomie, to ciężko jest wygrać z Prokomem - przyznał rozgrywający Anwilu Krzysztof Szubarga.

W pierwszym meczu finałowym właśnie Szubarga był jedynym zawodnikiem drużyny z Włocławka, który potrafił zagrać na poziomie gwiazd Prokomu. Już po pierwszej kwarcie miał 7 pkt i trzy asysty, po czym trener Igor Griszczuk (ciekawostką jest, że o pierwszą przerwę w grze poprosił już po... 46 s, przy wyniku 4:0 dla Prokomu) zupełnie o nim zapomniał. Całą drugą kwartę lider Anwilu przesiedział na ławce, a Prokom się w tym czasie rozpędzał. To był błąd Griszczuka. - Z powodu kontuzji Andrzeja Pluty mam kłopot z rotacją, bo w składzie zostało mi tylko trzech Polaków [na parkiecie musi być non stop dwóch]. Dlatego staram się, aby każdy z nich dostał czas na odpoczynek. W drugiej kwarcie padło na Szubargę - tłumaczy Griszczuk. Choć trzeba przyznać, że kiedy na początku drugiej połowy Szubarga wrócił już na boisko, to także on nie był w stanie zatrzymać rozpędzonego Prokomu. Pierwsze sześć minut trzeciej kwarty mistrzowie Polski wygrali aż 19:1, zrobiło się 67:39 i było po meczu. - Anwil pokazał charakter, potrafił się potem zbliżyć nawet na pięć punktów [89:84], ale cały czas wynik mieliśmy pod kontrolą - mówi trener Pacesas.

Pościg Anwilu w ostatnim kwadransie to zasługa głównie Szubargi. Rozgrywający Anwilu trafiał, ale przede wszystkim znakomicie podawał. W całym meczu miał aż 11 asyst. - Zagrał dobrze, ale to był tylko jeden mecz - ocenił Pacesas i przypomniał, że w dwóch spotkaniach rundy zasadniczej Szubarga zagrał przeciwko Prokomowi znacznie słabiej. W Gdyni miał tylko 3 pkt i trzy asysty, a we Włocławku 4 pkt i siedem asyst (ale także sześć strat).

Czy dobrą grą w finale ligi Szubarga wywalczy sobie miejsce w składzie... Prokomu? Na razie w Gdyni unikają odpowiedzi na to pytanie. - Za wcześnie na takie decyzje - mówią szefowie Prokomu, choć udało nam się ustalić, że rozgrywający reprezentacji Polski jest w kręgu zainteresowań mistrza Polski. Klubowi z Gdyni zależy na tym, aby w składzie mieć jak najwięcej Polaków, a Szubarga jest jednym z nielicznych, którzy poradziliby sobie na poziomie Euroligi.

Prokom wygrał pewnie, ale ma co poprawić. - Mieliśmy aż 19 strat i pozwoliliśmy rywalom na 15 zbiórek w ataku. Źle zastawialiśmy, a do tego piłka dziwnie odbijała się od obręczy, spadała daleko od kosza - dodał środkowy Prokomu Adam Łapeta, który dopiero po raz piąty w tym sezonie rzucił więcej niż 10 pkt (5/5 z gry).

W poniedziałek o godz. 18 mecz nr 2, ponownie w Gdyni. W finale gra się do czterech zwycięstw.

Asseco Prokom Gdynia93
Anwil Włocławek86
Kwarty: 23:23, 25:15, 26:19, 19:29.

Prokom: Woods 19 (1), Logan 19 (1), Jagla 12 (1), Łapeta 11, Harrington 0 oraz Burrell 10 (1), Ewing 8, Varda 6, Kostrzewski 5 (1), Hrycaniuk 2, Szczotka 1, Zamojski 0.

Anwil: Szubarga 17 (1), Chanas 13, Jovanović 12 (1), Tuljković 9 (1), Dunn 6 oraz Sullivan 12, Wołoszyn 10 (2), Joyce 5 (1), Winkelman 2, Glabas 0.

Stan rywalizacji: 1:0.