Sport.pl

Prokom w Tel Awiwie. Czekając na eksplozję

W meczu z liderem grupy Maccabi ostatni w tabeli koszykarze Asseco Prokom skazywani są na pożarcie. - Nasza sytuacja jest trudna, ale nie możemy się załamywać. To by było najgorsze - mówi trener Tomas Pacesas
W skąpanym w środę w słońcu Tel Awiwie (temperatura dochodziła do 27 stopni C) z kibicami Maccabi można rozmawiać tylko o bieżącym sezonie. O poprzednim nie chcą słyszeć, używają tylko określeń amazing lub crazy . W Eurolidze ich zespół odpadł w ćwierćfinale z Partizanem Belgrad, a na dodatek nie zdobył potem mistrzostwa kraju. Obie rzeczy strasznie bolały. Porażka w finale ligi (77:90, w Izraelu gra się tylko jedno spotkanie) dlatego, że Maccabi (mistrzem swojego kraju było już 47 razy, np. nieprzerwanie w latach 1970-1992), które po rundzie zasadniczej miało bilans spotkań 21-1, przegrało z Galil Gilboa, które miało stosunek meczów 14-8. Odpadnięcie z Euroligi dlatego, że w Top 16 zespół z Tel Awiwu awansował z pierwszego miejsca z wyjątkowo trudnej grupy z Realem Madryt, Montepaschi Siena i Efesem Pilsen Stambuł, aby w ćwierćfinale niespodziewanie ulec Partizanowi. - Trafiliśmy na nich w złym momencie. Tak słaby i pechowy sezon, jak poprzedni, długo im się nie przytrafi - mówi Pacesas. O sile Maccabi jego zespół przekonał się już przed sezonem, kiedy w finale turnieju rozgrywanego we Wrocławiu Maccabi pokonało Prokom 83:65.

Nowe rozgrywki wicemistrz Izraela rozpoczął zgodnie z ambitnym planem. Co prawda w pierwszym spotkaniu Euroligi wyraźnie przegrał w Vitorii z Caja Laboral (78:94, choć różnica wynosiła już blisko 30 pkt), ale potem wygrał trzy mecze i jest już liderem grupy A.

Po poprzednim słabym sezonie w drużynie nie obyło się bez ważnych zmian. Przede wszystkim zatrudniono trenera Davida Blatta, który wrócił do Tel Awiwu po siedmiu latach. Amerykański szkoleniowiec zażyczył sobie wzmocnienia zespołu i dostał co oraz kogo chciał. Do drużyny z Izraela przyszli m.in. Jeremy Pargo, Lior Eliyahu, Richard Hendrix, Tal Burstein czy przede wszystkim znany w Gdyni olbrzym Sofoklis Schortsanitis, którym interesował się też mistrz Polski, ale nie był w stanie rywalizować z ofertą finansową klubu z Izraela. W zespole z Tel Awiwu zostali też Chuck Eidson, świetnie rzucający za trzy David Blu (na razie 8/16) i Guy Pnini (7/14) czy Doron Perkins, który akurat z rzutami z dystansu ma wyjątkowy problem - zaledwie 1/11.

Prokom po czterech meczach Euroligi ma cztery porażki, ale nie składa broni.

- Będziemy walczyć do końca, nadal mamy jakieś szanse na awans. A nawet jeśli nie awansujemy, to walczymy o honor i każdą wygraną - mówi Pacesas. - W ostatnich meczach nie gramy tak, jak chcemy, ale to kwestia czasu. Ten zespół i ci ludzie muszą w końcu odpalić, eksplodować.

W Prokomie nie zagra w czwartek kontuzjowany Ronnie Burrell, któremu odnowił się uraz stopy z poprzedniego sezonu. Do gry wróci już za to J. R. Giddens, który podczas rozgrzewki przed ostatnim meczem z BC Chimki w lidze VTB doznał lekkiej kontuzji pleców.

Mecz Maccabi - Prokom rozpocznie się o godz. 20. Transmisja w Canal+ Sport.

Inne mecze 5. kolejki: Partizan Belgrad - Caja Laboral Vitoria, Żalgiris Kowno - BC Chimki.

TABELA GRUPY A

1. Maccabi 4 7 309:294

2. Żalgiris 4 7 309:304

3. Caja Laboral 4 6 322:307

4. Chimki 4 6 290:286

5. Partizan 4 6 257:270

6. Prokom 4 4 279:305



Ewing nie trafia z dystansu

Od tego sezonu linia rzutów za trzy punkty została przesunięta o pół metra (z 6,25 na 6,75), ale wydawało się, że nie będzie to miało wielkiego wpływu na skuteczność strzelców. W przypadku obrońcy Prokomu, Amerykanina Daniela Ewinga, przesunięcie linii odgrywa jednak duże znaczenie.

W tym sezonie Amerykanin zagrał w dziewięciu meczach Prokomu (po cztery w Eurolidze i międzynarodowej lidze VTB oraz jeden w PLK), ale tylko w jednym z nich trafił więcej niż jeden rzut z dystansu - dwie trójki w wyjazdowym spotkaniu Euroligi z Żalgirisem Kowno.

Skuteczność Amerykanina zza łuku jest tragiczna. W Eurolidze i PLK wynosi 25 proc., w lidze VTB jest jeszcze gorzej - 15 proc., zaledwie trzy celne rzuty na 20 prób (m.in. 1/8 z Kalevem Tallin).

W poprzednim sezonie, kiedy linia była bliżej, można było liczyć na trójki Ewinga - po 39 proc. skuteczności w Eurolidze (33/84) i PLK (48/123). W lidze polskiej koszykarz Prokomu w ośmiu meczach rzucił co najmniej trzy trójki. W Eurolidze potrafił trafić cztery razy w spotkaniach z Żalgirisem i Panathinaikosem Ateny, a genialnie zagrał zwłaszcza w ćwierćfinałach z Olympiakosem Pireus, kiedy w czterech spotkaniach rzucił 13 trójek na 22 próby.

- Trudno mi to komentować. Ewing cieszył się, że linia została przesunięta, bo to daje mu więcej miejsca na wejścia pod kosz. Przed sezonem, kiedy graliśmy liczne sparingi czy turnieje, Ewing trafiał też z dystansu. Teraz, kiedy zaczęły się mecze o stawkę, zaciął się. Ale i tak nie zabronię mu rzucać, podobnie jak Videnovowi czy Brownowi, bo to są przecież strzelcy - mówi trener Prokomu Tomas Pacesas.





Dwie wysokie porażki

W inauguracyjnym meczu sezonu 2005/2006 Maccabi rozgromiło w Tel Awiwie Prokom 95:68. Już przed spotkaniem wiadomo było, że wygrana z Maccabi (aktualnym wtedy mistrzem Euroligi) graniczy z cudem, ale ten nie nastąpił. Prokom miał dobre momenty, ale i to nie uchroniło go przed wysoką porażką. Prokom nieźle zaczął, w 9. minucie prowadził nawet 19:12. Ale potem było już tylko gorzej. Trenerzy Prokomu nieźle przygotowali zespół na grę przeciwko gwiazdom mistrza Euroligi, ale zapomnieli o graczach rezerwowych. Zmiennicy Maccabi rzucili 51 pkt., więcej od graczy z pierwszej piątki.

W rewanżu genialnie zagrała największa gwiazda Maccabi Anthony Parker. Gra Amerykanina robiła wrażenie nie tylko na kibicach w hali Olivia, ale też na graczach mistrza Polski. Goście pokazali koszykówkę, o jakiej Prokom mógł tylko pomarzyć.

3 listopada 2005. Maccabi - Prokom 95:68. Kwarty: 23:21, 23:14, 26:21, 23:12. Maccabi: Parker 12 (1), Vujcić 11, Baston 10, Solomon 7, Burstein 4 oraz Penney 19 (3), Arnold 17 (1), Sharp 11 (2), Green 4, Shason 0. Prokom: Nemeth 17 (3), Wójcik 14, Jagodnik 12 (1), Masiulis 6 (1), Dalmau 6 oraz Andersen 7, Dylewicz 3 (1), Nordgaard 3 (1), Bouziane 0.

22 grudnia 2005. Prokom - Maccabi 59:81. Kwarty: 16:19, 16:15, 14:20, 13:27. Prokom: Jagodnik 16 (4), Wójcik 7 (1), Nemeth 3, Masiulis 9 (1), Pacesas 3 (1) oraz Dalmau 8 (1), Andersen 3, Dylewicz 4, Nordgaard 6 (1). Maccabi: Parker 19 (1), Solomon 17 (2), Vujcić 9, Burstein 8, Baston 11 oraz Sharp 10 (2), Penney 2, Green 3, Arnold 2, Shason 0.