Sport.pl

Koszykówka. Euroliga: Sensacja w Vitorii! Prokom ograł mistrza Hiszpanii

Mistrz Polski Asseco Prokom Gdynia sensacyjnie pokonał na wyjeździe mistrza najsilniejszej w Europie ligi hiszpańskiej Caja Laboral Vitoria! Prokom na dobre wraca do gry o Top 16 Euroligi
Dobra wiadomość dotarła do drużyny Prokomu jeszcze przed meczem w Vitorii. Konkretnie z Rosji, gdzie BC Chimki rozbiły Partizan Belgrad 92:65, a to oznaczało, że nawet w razie porażki w Hiszpanii mistrz Polski zachowywał szanse na awans do Top 16. Wygrana Partizana, przegrana Prokomu i czwartkowe zwycięstwo Żalgirisu Kowno z Maccabi Tel Awiw sprawiłyby bowiem, że drużyna z Gdyni już po siedmiu kolejkach straciłaby jakiekolwiek szanse na wyjście z grupy. A tak nadal jest w grze. Zwłaszcza, że wygrała w Hiszpanii!

Hiszpański sport to przede wszystkim piłka nożna (poniedziałkowemu meczowi Barcelona - Real Madryt wtorkowa " Marca" poświęciła 33 pierwsze strony, a " As" - 21), ale w zimnej w środę Vitorii (4 stopnie Celsjusza) wiele osób czekało na mecz koszykarzy Caja Laboral z Prokomem. - Jesteśmy po czterech porażkach z rzędu w Eurolidze, a to nie zdarzyło nam się jeszcze nigdy w historii! Jesteśmy mistrzem i aktualnym liderem najsilniejszej w Europie ligi hiszpańskiej, a musimy się martwić o awans do Top 16. To nieprawdopodobne - mówili hiszpańscy kibice, którzy byli jednak pewni wygranej z mistrzem Polski. - Wygraliśmy w Polsce [80:73], to i wygramy u siebie - powtarzali, ale jakże się mylili.

Gospodarze próbowali sugerować przed meczem, że pod znakiem zapytania stoi występ lekko kontuzjowanych Mirzy Teletovicia i Nemanji Bjelicy, ale obaj wybiegli na rozgrzewkę.

Jako pierwszy pojawił się na niej (dokładnie 75 minut przed meczem) David Logan, koszykarz Caja Laboral, a w dwóch poprzednich sezonach gwiazda mistrza Polski. Amerykanin z polskim paszportem na porannym spotkaniu z kolegami z Prokomu podkreślał, że w Hiszpanii czuje się świetnie. - Nie jest tak fajnie, jak w Polsce, ale nie narzekam - puszczał oczko Logan. W drużynie Caja Laboral jego pozycja nie jest tak mocna, jak w Prokomie, bo i gwiazd w zespole jest znacznie więcej. W poprzednim sezonie w Eurolidze Logan rzucał dla Prokomu średnio 15,3 pkt. Teraz jego średnia to 11 pkt., koszykarz miał za sobą m.in. słaby mecz w Gdyni (8 pkt., zaledwie 3/12 z gry, sześć start).

W rewanżu Logan ponownie był słaby i nie zrobił Prokomowi żadnej krzywdy. Zdenerwowany trener Dusko Ivanović dał mu grać tylko 24 minuty, w tym drugiej połowie niecałe 10. Logan zdobył tylko 2 pkt., trafił zaledwie 1 z 6 rzutów z gry.

Prokom zagrał w Hiszpanii już bez Bobby'ego Browna, z którym klub rozstał się na początku tygodnia. Nawet koszykarze podkreślali w nieoficjalnych rozmowach, że jego odejście może pomóc drużynie, że Amerykanin wprowadzał do gry zbyt wiele chaosu. Nieobecność Browna ma pomóc Prokomowi grać bardziej zdyscyplinowaną i ułożoną koszykówkę. W meczu z Caja Laboral było to widać, jak na dłoni. Mistrzowie Polski starali się grać rozsądnie, nie było już cyrkowych akcji i bez Browna w składzie sprawili ogromną sensację!

W pierwszej piątce Prokomu wyszli m.in. Adam Łapeta, Piotr Szczotka i Courtney Eldridge, czyli gracze drugiego planu. Zadaniem tego ostatniego był nacisk na znakomitego rozgrywającego Caja Laboral Marcelinho Huertasa, ale Eldridge szybko zapłacił za to dwoma faulami. Zaskakująco dobrze grał Łapeta (5/8 z gry, pięć zbiórek i cztery efektowne bloki), który kończył akcje wsadami (raz nawet z faulem rywala). Kiedy jeszcze w pierwszej kwarcie Łapetę zastąpił Ratko Varda, pod koszem było jeszcze lepiej. Środkowy Prokomu miał świetną pierwszą połowę. Rzucił w niej 11 pkt., miał też dwie efektowne asysty. Gorzej było tylko w obronie, gdzie dawał się ogrywać Stanko Baracowi czy Teletoviciowi.

W 15. minucie po trójce Jana-Hendrika Jagli było 30:30, a chwilę później - też po rzucie Niemca - Prokom prowadził 32:30. Mistrzowie Polski nie forsowali tempa, grali wolno i dzięki temu nie tracili łatwo piłek. W pierwszej połowie mieli co prawda osiem strat (w całym meczu 14), ale nie raziły już one w oczy tak, jak w poprzednich meczach. Caja Laboral odzyskała prowadzenie jeszcze przed przerwą, bo goście nie mogli zatrzymać Teletovicia, który tym razem nie trafiał z dystansu, z czego jest znany (zaskakujące 0/7 w całym meczu!), ale spod kosza i z wolnych.

Mistrz Polski miał lekki kryzys tylko na początku trzeciej kwarty. Kiedy po trójce Fernando San Emeterio gospodarze prowadzili 45:34 trener Tomas Pacesas szybko poprosił o czas. Po przerwie zobaczyliśmy już inny Prokom. Mistrzowie Polski rzucili dziewięć punktów z rzędu (w tym szczęśliwa trójka J. R. Giddensa) i przegrywali tylko 43:45. W tym momencie o czas poprosił trener Ivanović, ale nie wybiło to z rytmu Prokomu. Po czterech punktach Ronniego Burrella zespół z Gdyni prowadził 49:47, a w 28. minucie, po trójce Vardy, 52:50.

Im bliżej było końca meczu, tym w hali w Vitorii zmagał się doping 9-tysięcznej publiczności. Ale Prokom grał jak z nut. Po wsadzie Jagli prowadził w 33. minucie 64:58, ale to nie była znacząca przewaga. W meczu ligowym z Barceloną Caja Laboral przegrywała na dziewięć minut przed końcem 12 punktami, a i tak wygrała mecz siedmioma. Prokom musiał więc uważać.

Ale mistrzowie Polski byli czujni. Przy agresywnej obronie rywala zdarzały im się proste błędy, ale rzadko. W 36. minucie Filip Videnov trafił za trzy równo z syreną kończącą akcję i było już 67:60 dla Prokomu. Po chwili było jeszcze lepiej - 71:63 po kontrze Mike'a Wilksa i 77:68 po punktach Giddensa na 97 s. przed końcem. Gospodarze wrzucili jeszcze piąty bieg, zbliżyli się na 73:77 i zrobiło się nerwowo. Ale presję wytrzymali Daniel Ewing i Varda, którzy w końcówce trafili wszystkie wolne.

Szkoda tylko, że Prokom - podobnie jak przed tygodniem z Chimkami - nie odrobił start z pierwszego meczu. U siebie przegrał siedmioma punktami, a w Vitorii po wolnych Vardy prowadził już 81:73 na 14 s. przed końcem. Ale ostatnią akcję Caja Laboral punktami zakończył Barac. Przed tygodniem równo z syreną za trzy trafił Siergiej Monia z Chimek, przez co Prokom ma gorszy bilans także z Rosjanami.

Ale mimo to, z taką grą, jak w Hiszpanii, mistrzowie Polski na dobre wrócili do gry o najlepszą szesnastkę Euroligi.



Caja Laboral Vitoria 75

Asseco Prokom Gdynia 81

Kwarty: 24:20, 15:14, 17:21, 19:26.

Caja Laboral: Barac 25, San Emeterio 13 (2), Haislip 7 (1), Huertas 6, Logan 2 oraz Teletović 15, Oleson 5 (1), Ribas 2, Bjelica 0.

Asseco Prokom: Ewing 13 (2), Łapeta 11, Jagla 9 (1), Szczotka 2, Eldridge 0 oraz Varda 16 (2), Giddens 9 (1), Videnov 9 (1), Burrell 8, Wilks 4, Hrycaniuk 0.

Inny wynik 7. kolejki: BC Chimki - Partizan Belgrad 92:65. Mecz Żalgiris Kowno - Maccabi Tel Awiw w czwartek o godz. 18.45.

TABELA GRUPY A

1. Maccabi 6 11 489:422

2. Partizan 7 11 464:495

3. BC Chimki 7 10 514:495

4. Żalgiris 6 10 444:437

5. Caja Laboral 7 9 538:543

6. Prokom 7 9 489:546

Bum i nie gram - Marcin Gortat  »


Więcej o: