Sport.pl

Prokom w VTB. Muszą zagrać na "5"

Koszykarze Asseco Prokom Gdynia aby przetrwać w lidze VTB, nie mogą już ponieść żadnej porażki. Na dodatek środowy mecz z ukraińskim Azovmashem Mariupol muszą wygrać różnicą minimum pięciu punktów
Już runda rewanżowa Euroligi wytworzyła w koszykarzach mistrza Polski pewien automatyzm. Za każdym razem, aby myśleć o awansie do Top 16 (co w rezultacie się nie udało), musieli wygrać z rywalem większą różnicą punktów, niż przegrali w pierwszym meczu. A że pierwszą rundę zakończyli bez zwycięstwa, spotykało ich to co tydzień. Teraz taki sam przypadek dotyka ich w lidze VTB. W spotkaniu na Ukrainie mistrzowie Polski przegrali 76:80. Dzisiaj mają oni trzy porażki, a Azovmash dwie. Jeżeli Prokom wygra rewanż w Gdyni, wówczas zrówna się bilansem zwycięstw i porażek z ukraińskim klubem, a wtedy o pozycji w tabeli zadecydują bezpośrednie spotkania, a dokładniej różnica zdobytych i straconych punktów. Dlatego tak ważne jest zwycięstwo co najmniej pięcioma punktami (do Final Four awansują tylko dwa pierwsze zespoły w grupie).

- Azovmash to klasowy zespół. W składzie ma bardzo dobrych koszykarzy, dlatego nie możemy liczyć na łatwe starcie - uważa trener Prokomu Tomas Pacesas.

Jak w tym sezonie jego zespół radził sobie w meczach z podobną presją? Pierwsze spotkanie rundy rewanżowej Euroligi. Gdynianie muszą wygrać z BC Chimki, najlepiej różnicą minimum 7 pkt (pierwszy mecz przegrali 76:82). W ostatniej akcji mistrzów Polski dwa rzuty wolne pudłuje Filip Videnov, ale Prokom prowadzi 71:64. Goście zbierają piłkę po drugim niecelnym rzucie, Raul Lopez szybko podaje do Sergieja Monii, a ten z rogu boiska na sam koniec meczu trafia za trzy punkty (71:67). Trener Pacasas nie może cieszyć się ze zwycięstwa - wręcz jest wściekły.

Kolejkę później przeżywaliśmy wyjazdowy rewanż z Caja Laboral Vitoria. W Gdyni lepsi byli goście 80:73. Po dwóch celnych Ratko Vardy to Prokom prowadzi w Hiszpanii 81:73. I tym razem mistrzowi Polski nie sprzyja jednak szczęście. Fernando San Emeterio podaje do Stanko Baraca i Caja zdobywa łatwe dwa punkty, przegrywając mecz "tylko" 75:81.

Następne dwa spotkania nie rozstrzygały się już na przewagi, ale Prokom także zawiódł w akcjach je kończących. W Gdyni z Żalgirisem Kowno po punktach Daniela Ewinga prowadził 69:68. Dwa błędy gdyńskiej obrony zadecydowały o zdobyciu przez Litwinów czterech punktów z rzędu i wygraniu meczu 72:69. I na koniec starcie, które przekreśliło szanse Prokomu na awans do Top 16. Ostatnia akcja meczu Partizan Belgrad - Prokom James Gist trafia spod kosza, a gospodarze wygrywają 61:59.

Pozostaje więc zadać sobie pytanie. Czy Prokom dorósł wreszcie, aby rozstrzygnąć ważny mecz na swoją korzyść? Niedzielne spotkanie ligowe z Zastalem Zielona Góra (wygrana Prokomu 83:60) utwierdza w przekonaniu, że gdyński zespół zaczął wreszcie stanowić kolektyw - 24 asysty. To dobry omen przed środowym starciem. Trzeba jednak uważać, ponieważ w pierwszym meczu w Mariupolu to Prokom wyglądał lepiej jako zespół, a jednak przegrał. Azovmash tamto zwycięstwo zawdzięcza 35-letniemu Demetriusowi Alexandrowi. Amerykanin przez dłuższy czas w pojedynkę rozbijał obronę Prokomu (26 pkt), a kiedy złapał piąty faul, zastąpili go godnie Ramel Curry i Charles Thomas. Amerykańska ofensywa Azovmashu stanowi duże zagrożenie dla obrony każdego zespołu, ponieważ w chaotyczny sposób potrafi zdobywać punkty. Warto zwrócić uwagę także na młodego Ukraińca Maxima Pustozvonova, zdradzającego duży potencjał koszykarski.

Środowy mecz Prokom - Azovmash rozpocznie się o godz. 18, hala przy ul. Kazimierza Górskiego w Gdyni. Bilety: 40, 30, 25, 20 i 15 zł. Transmisja w Orange Sport Info.



Tabela VTB

1. Żalgiris59396:358
2. Chimki59389:337
3. Prokom69458:448
4. VEF68422:473
5. Azovmash 58345:339
6. Kalev55327:382