Sport.pl

Gdzie jest granica między kibicem a kibolem? 5 tys. zł za radość z mistrzostwa

Polska Liga Koszykówki nałożyła na Asseco Prokom Gdynia karę finansową w wysokości 5 tys. zł za... radość kibiców po meczu, który dał ich drużynie mistrzostwo. Klub nie zamierza płacić
Prokom zdobył w tym sezonie ósme z rzędu mistrzostwo Polski po wyjątkowo zaciętym i dramatycznym finale z Turowem Zgorzelec. Sprawa tytułu rozstrzygnęła się dopiero w siódmym meczu, który gdynianie wygrali w swojej hali 76:71, a cały finał 4:3. Tuż po zakończeniu tego spotkania na parkiet wbiegło kilkudziesięciu kibiców Prokomu, którzy chcieli świętować razem z koszykarzami. Były uściski, wspólne śpiewy, polał się szampan. Kiedy kilka minut później zaczęła się dekoracja złotych i srebrnych medalistów, kibice stali już z boku, za taśmą odgradzającą ich od boiska. Mimo to władze PLK uznały, że za zachowanie swoich kibiców klub z Gdyni musi zapłacić 5 tys. zł.

- Nie wymyśliliśmy sobie tej kary, jest o niej mowa w regulaminie rozgrywek. Za wtargnięcie kibiców na parkiet klub może zostać ukarany kwotą od 7,5 do 30 tys. zł. A za rzucanie serpentyn, co w Gdyni też miało miejsce, od 1 do 10 tys. zł. Wyznaczając karę w wysokości 5 tys. zł i tak potraktowaliśmy klub z Gdyni ulgowo - tłumaczy prezes PLK Jacek Jakubowski.

Jakubowski dodaje także: - To, że kibice nie mogą wbiegać na boisko, reguluje ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. Dodatkowo, oprócz naszego regulaminu, cały czas uczulamy na to kluby, przypominamy, żeby ochrona dbała o porządek. Po ostatnim meczu finału tego zabrakło.

- Spontaniczna radość trwała trzy, może cztery minuty. Na parkiecie były kobiety, dzieci czy osoby niepełnosprawne, które w naszej hali oglądają mecze tuż przy linii boiska. Służby porządkowe wszystko miały pod kontrolą, szybko opanowały sytuację, dekoracja drużyn odbywała się zgodnie z ustalonym wcześniej z ligą scenariuszem - podkreśla Arkadiusz Lewandowski, dyrektor Prokomu.

- Rozumiem, że radość kibiców była spontaniczna, ale zadyma po ostatnim finale piłkarskiego Pucharu Polski w Bydgoszczy też zaczęła się od spontanicznej radości kibiców zwycięskiej drużyny - przypomina Jakubowski. - Prokom nie jest pierwszym klubem, który ukaraliśmy za to w ostatnim sezonie. Podobne kary nałożyliśmy np. na kluby ze Zgorzelca czy Słupska. Wszystkich musimy traktować jednakowo.

- Nie zgadzamy się z tą karą, bardzo nas ona zdziwiła, dlatego nie zamierzamy jej zapłacić. Będziemy się odwoływać - mówi Lewandowski.



Czy kara dla Prokomu jest słuszna?
Więcej o: