Sport.pl

Komentarz Grzegorza Kubickiego

Warto się chyba zastanowić (a temat jest ostatnio wyjątkowo modny), gdzie jest granica między agresją i zwykłą radością kibiców. Gdzie jest granica między kibicem, a kibolem - pisze Grzegorz Kubicki z ?Gazety? po tym, jak PLK nałożyła na Asseco Prokom Gdynia karę 5 tys. zł za radość kibiców po zdobyciu mistrzostwa Polski.

Przeczytaj - Prokom ukarany za radość kibiców



Polska Liga Koszykówki, choć w oficjalnej nazwie rozgrywek ma tytularnego sponsora (Tauron Basket Liga), daje klubom niewiele, a nawet nic. Bez względu na to, czy jesteś mistrzem Polski, czy spadasz z ligi, dostajesz dokładnie tyle samo. Czyli zero. Do tego każdy klub sam musi opłacić sędziów, komisarza zawodów i ponieść wiele innych kosztów organizacyjnych.

Okazuje się jednak, że jest coś, co PLK chętnie klubom daje. To kary, i to nie małe.

Oczywiście za każdy przejaw agresji czy chuligaństwa na trybunach kluby powinny być karane. I to surowo. Ale w przypadku spontanicznej radości kibiców Prokomu świętujących przez kilka minut razem z koszykarzami podjęto zbyt pochopną i niesłuszną decyzję. W Gdyni nie było mowy o żadnym zagrożeniu, w hali szybko zapanował porządek, było grzecznie i spokojnie.

Warto się chyba zastanowić (a temat jest ostatnio wyjątkowo modny), gdzie jest granica między agresją i zwykłą radością kibiców. Gdzie jest granica między kibicem, a kibolem.

Władze PLK twierdzą, że i tak potraktowały mistrza Polski ulgowo, tymczasem warto się przyjrzeć, jakie kary wymierzała wiosną piłkarska ekstraklasa za przejawy agresji na trybunach. Arka Gdynia, za wyjątkowe nasilenie wulgaryzmów podczas meczu z Wisłą Kraków, musiała zapłacić 3 tys. zł. Polonia Bytom, za wznoszenie przez kibiców tego klubu okrzyków o treściach antysemickich podczas meczu z Widzewem Łódź zapłaciła 5 tys. zł. Środki pirotechniczne odpalone przez kibiców Zagłębia Lubin kosztowały klub 3 tys. zł.

Prokom, za radość kibiców z mistrzostwa Polski, musi zapłacić 5 tys. zł.