Nareszcie! Polak może zostać najlepszym koszykarzem TBL. Kto? Łukasz Koszarek

Rozgrywający Trefla Łukasz Koszarek ma wszystko, aby zostać najlepszym graczem ligi. Koszykarz z Sopotu mówi jednak o sobie skromnie: - Nie nazywajcie mnie gwiazdą.
Od czasów szczytowej formy Adama Wójcika nasza liga nie miała polskiego koszykarza, który realnie mógłby konkurować z obcokrajowcami o miano najlepszego. Wśród polskich graczy w ostatnich latach najlepszy był Andrzej Pluta (zakończył karierę po ostatnich rozgrywkach), ale byłemu obrońcy m.in. Anwilu Włocławek czy Prokomu Trefl Sopot zawsze czegoś brakowało, by być tym najlepszym. Głównie tego, że Pluta - choć prezentował się jako świetny strzelec oraz mentor drużyny - nie miał seryjnych sukcesów drużynowych. Poza tym, kiedy już dwukrotnie wywalczył mistrzostwo Polski, w lidze zawsze znajdował się obcokrajowiec, który miał ogromny wpływ na postawę mistrza lub wicemistrza kraju. W odróżnieniu od niego Wójcik, gdy zdobywał złote medale, decydował o obliczu swojej drużyny, a nawet całej ligi.

Kiedy myślimy o najlepszych zawodnikach XXI wieku w polskiej lidze, w głowie pojawiają się nazwiska niemal wyłącznie obcokrajowców, jak: Lynn Greer, Goran Jagodnik, Thomas Kelati, David Logan czy Qyntel Woods.

Ale początek sezonu 2011/2012 wskazuje na to, że do tego grona może dołączyć Koszarek. Mało tego, rozgrywający Trefla ma szansę zostać pierwszym w historii Polakiem, który otrzyma tytuł najbardziej wartościowego gracza (MVP) TBL.

- Oficjalnie liga przyznaje nagrody MVP sezonu zasadniczego od poprzedniego roku. Wcześniej były jedynie wyróżnienia dla najlepszego koszykarza serii finałowej - wyjaśnia Adam Romański, dyrektor ds. sportowych i PR w PLK.

Na wyróżnienie od PLK załapali się na razie tylko Woods oraz Torey Thomas. Czy teraz czas na Polaka?

Koszarek poprzednie dwa sezony spędził w lidze włoskiej w Pepsi Juve Caserta. Rozgrywki 2010/2011 nie były jednak dla niego udane. Co prawda zagrał w 30 meczach, ale na boisku spędzał średnio tylko 17 minut, zdobywał 4,7 pkt i miał 1,6 asysty. Pomimo tego Koszarek twierdzi: - Wróciłem z Włoch jako lepszy gracz. Zdobyłem bezcenne doświadczenie, jednak ostatnio brakowało mi nieco gry.

Obawiano się, że właśnie z powodu małej liczby minut spędzanych na parkiecie, rozgrywający reprezentacji Polski będzie zupełnie innym koszykarzem, niż przed wyjazdem na Półwysep Apeniński. Jego ostatnim klubem przed emigracją był Anwil Włocławek. Już wtedy Koszarek zaliczany był do grona najlepszych w lidze. Brakowało mu jednak spektakularnych osiągnięć drużynowych.

- Łukasz to świetny rozgrywający. Ciężko na ten moment wyobrazić sobie lepszego - powiedział po jednym z meczów trener Trefla Karlis Muiznieks.

Co charakteryzuje grę rozgrywającego sopockiej drużyny? Przede wszystkim ogromny spokój. W ogóle nie widać u niego cech gwiazdora grającego jedynie dla własnego ego.

- Nie czuję się liderem Trefla. Takim koszykarzem jest w Sopocie Filip Dylewicz, który dla klubu znaczy niewyobrażalnie wiele. Ja chcę mu jedynie pomóc w drodze do sukcesu, jakim są medale TBL - twierdzi Koszarek.

27-letni koszykarz imponuje świetnym wyczuciem kolegów z drużyny. 6,4 asysty na mecz pokazuje, że jego boiskowi partnerzy chętnie zamieniają podania Koszarka na punkty. Do tego rozgrywający wrócił do Polski z niesamowitą pewnością rzutu. Mechanikę tego elementu opracował niemal do perfekcji. Zabójcza jest jego skuteczność rzutów za trzy - 24/39, niewiele gorzej Koszarek rzuca za dwa - 21/43. Oczywiście ciężko oczekiwać, że utrzyma on takie średnie do końca sezonu, ale może to nadrobić w inny sposób. Koszarkowi brakuje jeszcze przełożenia gry na wynik drużyny. I to może okazać się kluczowe. Rozgrywający Trefla musi wygrać dla zespołu parę meczów, aby ugruntować swoją pozycję w lidze. Jak na razie zmarnował dwie okazje - Trefl przegrał jednym punktem z Anwilem i Energą Czarni Słupsk.

Koszarka może też paradoksalnie zniszczyć... duża ilość minut spędzonych na parkiecie. Wszystko dlatego, że brakuje mu solidnego zmiennika. W składzie jest co prawda Vonteego Cummings, ale on obecnie nie nadaje się do gry.

- Nie mam co narzekać. W końcu wróciłem do Polski, aby więcej grać. Na dłuższą metę spędzanie na boisku blisko 37 minut w każdym meczu może być ciężkie, ale wierzę, że Vonteego wkomponuje się wreszcie w zespół - mówi Koszarek.

Całokształt postawy i osiągnięć rozgrywającego Trefla pozwala wierzyć, że pojawiła nam się nowa polska gwiazda, która niedługo stanie się ikoną Tauron Basket Ligi. Może nawet na miarę Wójcika czy Pluty.