Prawdziwy pech. Trzecia porażka jednym punktem Trefla Sopot

Koszykarze Trefla Sopot po raz trzeci w tym sezonie przegrali mecz różnicą jednego punktu. Po porażkach z Anwilem Włocławek i Energą Czarnymi Słupsk tym razem sopocianie ulegli Siarce Tarnobrzeg 65:66. - Zagraliśmy fatalne zawody - przyznał po meczu koszykarz Trefla Adam Waczyński.
Zagraliśmy bardzo zły mecz, nie byliśmy skupieni ani w obronie, ani w ataku, nie walczyliśmy do końca - podsumował występ swoich podopiecznych trener Trefla Karlis Muiznieks. - Grając na własnym parkiecie, gdy rzuca się 65 punktów, jest bardzo ciężko wygrać. W ostatniej minucie mieliśmy grać twardo w obronie i faulować, jednak tego nie zrobiliśmy - mówił rozgoryczony szkoleniowiec Trefla. Po spotkaniu bardzo niezadowolony był również Waczyński. - W pierwszej połowie graliśmy za bardzo indywidualnie, potem przełożyło się to na drugą połowę. Siarka grała taką indywidualną koszykówkę, za bardzo się w to wciągnęliśmy. Zamiast grać swoje, próbowaliśmy grać tak jak oni i niestety to jest zły wybór, jeśli chodzi o grę przeciwko Siarce - ocenił Waczyński.

Dyskutuj z ludźmi, a nie z nickami - odwiedź profil Trójmiasto.Sport.pl na Facebooku »


Choć Siarka wygrała z Treflem, do końca zadowolony z postawy swoich koszykarzy nie był trener Siarki Dariusz Szczubiał. - Zdziwienie może budzić fakt, że grały najskuteczniejsze drużyny ligi, a wynik jest mały. Wydaje się, że to specyfika hali i nieprawdopodobnie sztywne obręcze - ocenił Szczubiał, którego zespół z Treflem musiał grać nie w Ergo Arenie, a w sopockiej Hali 100-lecia. - Nigdy moje drużyny nie były tutaj skuteczne. Dzisiaj to się potwierdziło, a gospodarze również dostroili się do tego, dlatego też mecz miał przebieg wymiany ciosów i walki kosz za kosz - zakończył trener Siarki.