Co dało koszykarzom Trefla Sopot zdobycie Pucharu Polski? Nie wiadomo

W niedzielę zespół Trefla Sopot po zwycięstwie z Zastalem Zielona Góra wywalczył Puchar Polski w koszykówce. Jakie znacznie ma w tej chwili to trofeum? Praktycznie żadne.
Weekend w Zielonej Górze, gdzie rozgrywano Final Four Pucharu Polski koszykarzy, upłynął pod znakiem świetnej gry sopockiego zespołu. Trefl zdystansował rywali, a wynik wygranego finału z Zastalem Zielona Góra 77:73 może być mylący w perspektywie oceny przebiegu spotkania.

- Mecz finałowy był bardzo interesujący pomimo tego, że już w pierwszych minutach osiągnęliśmy 10-punktową przewagę. Cieszę się, że przez dwa dni turnieju potrafiliśmy zachować maksymalne skupienie - twierdzi trener Trefla Karlis Muiznieks.

Postawa sopockich koszykarzu wskazywała no to, że poważnie podeszli oni do rozgrywek, które od ładnych paru lat zostały mocno zepchnięte na margines. A w przypadku Trefla, który walczy o mistrzostwo Polski mogło być to zaskoczeniem. W poprzednich latach trofeum wznosiły w górę drużyny Polpharmy Starogard Gdański, AZS Koszalin i Kotwica Kołobrzeg. W żadnym przypadku nie był to czołowy zespół ligi. Dlaczego ci najlepsi nie wygrywali? Sprawa jest po części wytłumaczalna. Wystarczy spojrzeć na korzyści jakie niesie za sobą zdobycie pucharu. Na przykład w zeszłym roku Polpharma otrzymała 70 tys. zł. I oczywiście zyskała prestiż oraz statuetkę. Dlatego tez można było przypuszczać, że w obecnej edycji PP po trofeum sięgnie Zastal czy Śląsk Wrocław.

Jeszcze do meczu finałowego nie było wiadomo, o co tak naprawdę grają uczestnicy Final Four. Ze strony prezesa Polskiej Ligi Koszykówki Jacka Jakubowskiego padła deklaracja, że jeżeli zwycięzca turnieju zgłosi chęć występu w europejskich pucharach w kolejnym sezonie, wówczas liga zarekomenduje go Polskiemu Związkowi Koszykówki.



Patrząc na PP piłkarzy, gdzie zwycięzca bierze udział w eliminacjach do Ligi Europejskiej, w siatkówce żeńskiej i męskiej zdobywca PP kwalifikuje się do Ligi Mistrzów, nagroda wydaje się śmieszna. Nie wiadomo jaki to puchar (oczywiście nie Euroliga) i nie wiadomo, czy kwalifikacje, czy pierwsza runda. Z drugiej strony w PLK zdają sobie sprawę z tego, że polskie kluby niechętnie zgłaszają się do europejskich pucharów (a wręcz tego nie robią) ze względu na brak pieniędzy w klubowej kasie.

W takich okolicznościach warto by pomyśleć nad jakimiś innymi rozwiązaniami w postaci np. ulg finansowych przy rozliczaniu się z ligą za kolejny sezon, czy tez poważnej nagrody pieniężnej. A tym czasem na konferencji po finale PP dowiedzieliśmy się, że:

- Dodatkowo ufundujemy nagrodę dla zwycięzcy w wysokości 40 tys. zł. - zdradził prezes PLK.

Jeżeli Trefl odejmie sobie koszty wyprawy do Zielonej Góry - ok. 15-20 tys. zł. wówczas premii zostanie niewiele.

Wydaje się wiec, że jeżeli PLK marzy o budowaniu rangi PP, to trzeba wreszcie pomyśleć o wartościowych nagrodach. I to takich, aby kluby miały się o co "zabijać". Podstawy wydają się być godne, gdyż na kolejne dwa sezony sponsorem pucharu została sieć marketów Intermarche.