Sport.pl

Łukasz Koszarek z Trefla Sopot: Wygrana z Prokomem bez Tomasa Pacesasa, to coś zupełnie innego

Kibice czekają na pierwsze w tym sezonie derby koszykarzy Asseco Prokom Gdynia - Trefl Sopot (24 marca). - Pokonanie Prokomu bez Tomasa Pacesasa, to coś zupełnie innego. Wiadomo, on był ikoną klubu, gdzie od kilku sezonów spełniał każdą możliwą rolę - mówi dla polskikosz.pl rozgrywający Trefla Łukasz Koszarek.
W ostatni weekend rozpoczęła się druga runda Tauron Basket Ligi. Faworytem tej części rozgrywek, jak i całego sezonu, jest mistrz rundy zasadniczej Trefl.

- Presji nie czujemy. Zdajemy sobie jednak sprawę, że jesteśmy niezłą drużyną, ale wiemy też, iż pozostało jeszcze dużo czasu do play-off, do tych najważniejszych spotkań. Nasza pewność siebie jest na dobrym poziomie. Porażka z Czarnymi [w ostatniej kolejce Trefl uległ w Słupsku Enerdze Czarni 83:88] wbrew pozorom może nam wyjść na dobre, bowiem dawno nie przegraliśmy, a czasem trzeba poczuć gorzki smak porażki - uważa Koszarek.



W Trójmieście, a także w całej Polsce, kibice czekają już na starcia Prokomu z Treflem. W sezonie zasadniczym oba zespoły nie mogły zagrać ze sobą, ponieważ mistrzowie Polski byli zwolnieni z tej części rozgrywek. Podczas ostatniego meczu Prokomu z Anwilem Włocławek (gdynianie wygrali 82:61) rywali w hali Gdynia obserwował m.in. Koszarek.

- Na mecz wybrałem się tylko z jednego powodu. Krzysztof Szablowski debiutował jako trener Anwilu, a znamy i lubimy się od czasu mojego pobytu we Włocławku. Natomiast co do Prokomu, to gdynianie pokazali to, z czego słyną. Czyli skuteczny szybki atak, dobra skuteczność za trzy punkty. Ale myślę, że prawdziwe sprawdziany dopiero dla nich nadejdą - twierdzi na polskikosz.pl Koszarek.

Więcej o: